UMOWA O PRZELEWIE WIERZYTELNOŚCI – CESJI

Cesja wierzytelności to umowa, na mocy której dotychczasowy wierzyciel (cedent) przenosi przysługującą mu wierzytelność na inną osobę (cesjonariusza), co do zasady bez konieczności uzyskania zgody dłużnika. Granice tej zasady wyznacza art. 509 § 1 k.c. Przelew jest niedopuszczalny, jeżeli sprzeciwia się temu ustawa, zastrzeżenie umowne albo właściwość zobowiązania. Wraz z wierzytelnością przechodzą prawa z nią związane (np. roszczenie o odsetki – art. 509 § 2 k.c.).

Co do zasady przelew wierzytelności może być zawarty w dowolnej formie, ale jeśli wierzytelność jest „stwierdzona pismem”, to sam przelew również powinien być „stwierdzony pismem” (art. 511 k.c.).

Do skuteczności przelewu wierzytelności wobec dłużnika nie jest wymagana jego zgoda, ale istotne są reguły zawiadomienia. Dopóki zbywca (cedent) nie zawiadomi dłużnika o przelewie, spełnienie świadczenia do rąk poprzedniego wierzyciela zwalnia dłużnika także wobec nabywcy (art. 512 k.c.). Z kolei art. 515 k.c. chroni dłużnika, który – po otrzymaniu od cedenta pisemnego zawiadomienia – spełnił świadczenie do rąk nabywcy: cedent może wówczas powoływać się wobec dłużnika na nieważność przelewu tylko wtedy, gdy w chwili zapłaty dłużnik o niej wiedział. W orzecznictwie potwierdzono ponadto, że nawet bez formalnego zawiadomienia od cedenta, ważna umowa przelewu powoduje zwolnienie dłużnika, który zapłacił cesjonariuszowi (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30.06.2005 r., IV CK 768/04).

Dłużnik może przeciwko nabywcy podnieść wszystkie zarzuty, które przysługiwały mu przeciwko zbywcy w chwili, gdy dowiedział się o przelewie (art. 513 § 1 k.c.). Może też potrącić swoją wierzytelność przysługującą wobec cedenta, nawet jeśli stała się wymagalna już po zawiadomieniu o przelewie, o ile spełnione są ustawowe przesłanki potrącenia (art. 513 § 2 k.c.).

Zbywca odpowiada za to, że wierzytelność mu przysługuje (tzw. rękojmia za istnienie wierzytelności), ale – co do zasady – nie odpowiada za wypłacalność dłużnika, chyba że wyraźnie to na siebie przyjął (art. 516 k.c.).

Strony zobowiązania mogą w umowie wyłączyć lub ograniczyć przelew. Co do zasady takie zastrzeżenie jest skuteczne (art. 509 § 1 k.c.). Szczególną regułę zawiera art. 514 k.c. stanowiąc że jeżeli wierzytelność jest stwierdzona pismem, umowne zastrzeżenie zakazujące przelewu jest skuteczne wobec nabywcy tylko wtedy, gdy w piśmie stwierdzającym wierzytelność zamieszczono wzmiankę o zakazie (chyba że nabywca i tak wiedział o zakazie).

Nie każdą wierzytelność można przenieść. Przepisy szczególne oraz „właściwość zobowiązania” mogą to wyłączać (np. niektóre świadczenia o charakterze osobistym, część świadczeń alimentacyjnych czy uprawnień ściśle związanych z osobą wierzyciela).

W obrocie gospodarczym przelew jest swego rodzaju fundamentem szeregu umów nienazwanych. Klasyczny przykład to umowa faktoringu: faktor nabywa (zwykle nieprzeterminowane) należności przedsiębiorcy i finansuje je, przy czym podstawą prawną są przepisy o przelewie wierzytelności (art. 509–518 k.c.). Innym masowym zastosowaniem przelewu jest sekurytyzacja wierzytelności – fundusze sekurytyzacyjne (regulowane ustawą o funduszach inwestycyjnych) nabywają pakiety wierzytelności,

W praktyce umowa cesji powinna: precyzyjnie oznaczyć wierzytelność (lub kategorie wierzytelności, gdy chodzi o wierzytelności przyszłe), wskazać dzień przejścia wierzytelności i cenę (gdy jest odpłatna), uregulować odpowiedzialność cedenta (np. za istnienie wierzytelności i – ewentualnie – w określonym zakresie za wypłacalność dłużnika), potwierdzić przejście zabezpieczeń oraz ułożyć obowiązki związane z przekazaniem dokumentów.

Autor: Grzegorz Telakowski

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Akt o sztucznej inteligencji – kolejne przepisy weszły w życie

W lutym tego roku informowaliśmy o wejściu w życie pierwszych przepisów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689, powszechnie określanego jako Akt o sztucznej inteligencji („AI Act”). Tymczasem, od 2 sierpnia 2025 roku zaczęła obowiązywać kolejna grupa regulacji, które znacząco rozszerzają zakres stosowania tego Aktu. Na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim przepisy dotyczące modeli AI ogólnego przeznaczenia czy zasad nadzoru i egzekwowania prawa.

Stopniowe wchodzenie przepisów w życie

Jak pisaliśmy już w lutym, unijny AI Act to pierwsza tego rodzaju kompleksowa regulacja prawna dotycząca systemów i modeli sztucznej inteligencji. Przypomnieć należy, że ze względu na obszerność i poziom skomplikowania regulowanej materii zdecydowano się na stopniowe wprowadzanie poszczególnych elementów AI Act. Co do zasady przyjęto, że przepisy Aktu będą obowiązywać po upływie 24 miesięcy od jego ogłoszenia, jednak w przypadku części przepisów terminy nabrania mocy prawnej to kolejno 6, 12 i 36 miesięcy. W związku z powyższym, już od 2 lutego 2025 roku weszły w życie pierwsze przepisy rozporządzenia.

Od lutego 2025 roku w całej Unii Europejskiej zaczął obowiązywać wprost zakaz używania oraz wprowadzania na rynek szczególnie niebezpiecznych systemów AI, które spełniają kryteria praktyk zakazanych. Na początku lutego wszedł w życie również art. 4 AI Act, wprowadzający obowiązek dotyczący kompetencji w zakresie korzystania ze sztucznej inteligencji.

Nowe regulacje obowiązujące od sierpnia

Od 2 sierpnia 2025 roku wszedł w życie szereg kolejnych regulacji, dotyczących przede wszystkim modeli AI ogólnego przeznaczenia (GPAI) oraz szeroko rozumianego egzekwowania przepisów Aktu. Zbiorczo należy wskazać, że od bieżącego miesiąca rozpoczęło się stosowanie przepisów o:

  • organach notyfikujących i jednostkach notyfikowanych w kontekście systemów AI wysokiego ryzyka (rozdział III sekcja 4),
  • modelach AI ogólnego przeznaczenia (rozdział V),
  • zarządzeniu wykonaniem AI Act (rozdział VII),
  • karach (rozdział XII), za wyjątkiem art. 101, który mówi o karach pieniężnych dla dostawców modeli AI ogólnego przeznaczenia, oraz
  • poufności (art. 78).

Modele AI ogólnego przeznaczenia

Definicja zawarta w art. 3 pkt 63 Rozporządzenia wskazuje, że model AI ogólnego przeznaczenia to model AI, w tym model trenowany dużą ilością danych z wykorzystaniem nadzoru własnego na dużą skalę, który wykazuje znaczną ogólność i jest w stanie kompetentnie wykonywać szeroki zakres różnych zadań, niezależnie od sposobu, w jaki model ten jest wprowadzany do obrotu, i który można zintegrować z różnymi systemami lub aplikacjami niższego szczebla (z wyłączeniem modeli AI, które są wykorzystywane na potrzeby działań w zakresie badań, rozwoju i tworzenia prototypów przed wprowadzeniem ich do obrotu). W praktyce oznacza to, że na co dzień najczęściej mamy do czynienia właśnie z tego typu narzędziami – przykładem są choćby popularne ChatGPT czy Gemini.

Zakwalifikowanie narzędzia AI do kategorii modeli AI ogólnego przeznaczenia powoduje, że dostawcy takich systemów muszą sprostać szeregowi nowych obowiązków. Wśród nich należy zwrócić szczególną uwagę na obowiązki z zakresu:

  • sporządzania i aktualizacji dokumentacji technicznej modelu,
  • publikowania streszczeń danych treningowych,
  • wdrożenia polityki zapewniającej zgodność z prawem autorskim i prawami pokrewnymi w UE,
  • udostępniania informacji i dokumentacji podmiotom, które integrują GPAI w swoich systemach,
  • współpracy z organami nadzoru i raportowania zgodności.

Wspomnieć trzeba w tym miejscu, że choć modele dostępne już na rynku mają czas na dostosowanie do 2027 roku, to każdy nowy system wprowadzany po 2 sierpnia 2025 musi być zgodny z nowymi przepisami od razu.

Nadzór i możliwe kary

Nowe regulacje przewidują również wzmocnienie mechanizmów nadzoru nad przestrzeganiem przepisów Aktu. Teoretycznie do 2 sierpnia tego roku państwa członkowskie UE powinny były wskazać co najmniej jeden organ notyfikujący i co najmniej jeden organ nadzoru rynku.

Kluczowym organem w Polsce ma być Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, która zostanie powołana obecnie projektowaną ustawą o systemach sztucznej inteligencji (nr druku: UC71). Komisja ta ma m.in. prowadzić inspekcje zdalne i stacjonarne, przyjmować zgłoszenia naruszeń oraz rozpatrywać odwołania.

Wyżej wspomniany projekt ustawy pozostaje jednak nadal na bardzo wczesnym etapie procedowania, co jest o tyle istotne, że choć AI Act jako unijne rozporządzenie stosuje się bezpośrednio we wszystkich krajach członkowskich, to bez krajowych przepisów wykonawczych stosowanie niektórych postanowień (w tym przepisów o karach) może być utrudnione. Przypomnieć należy, że zgodnie z Rozporządzeniem na podmioty, które nie będą przestrzegały regulacji wynikających z AI Act, może zostać nałożona kara finansowa w wysokości nawet do 35 milionów euro lub 7% globalnego rocznego obrotu. Na obecnym etapie, mimo że przepisy Aktu formalnie obowiązują, polskie organy mogą niekoniecznie dysponować narzędziami do ich egzekwowania.

Niemniej jednak, sierpniowe wejście w życie nowych regulacji oznacza faktyczny początek szerokiego stosowania Aktu o sztucznej inteligencji. Od tej pory zarówno dostawcy, jak i użytkownicy systemów AI muszą liczyć się z bardziej rygorystycznymi wymogami dokumentacyjnymi, prawnymi i organizacyjnymi, których celem jest zwiększenie bezpieczeństwa i transparentności wykorzystania sztucznej inteligencji w Unii Europejskiej.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Kaja Stelmaszewska

Ważny wyrok TSUE dla frankowiczów – C-396/24

W dniu 19 czerwca 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-396/24 dotyczący rozliczeń po unieważnieniu umów frankowych. Polskie sądu stosują przeważnie w tym zakresie tzw. teorię dwóch kondykcji, która zastąpiła poprzednią teorię salda. Nowy wyrok TSUE może być różnie interpretowany i powoduje to obecnie spory wśród prawników.

Wyrok w sprawie C-396/24

Wyrok w sprawie C-396/24 został wydany na podstawie wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym Sądu Okręgowego w Krakowie. Został on złożony w ramach dwóch sporów, łącznie rozpoznawanych, w których sąd odsyłający zastanawiał się nad sposobem według którego należałoby dokonać zwrotu spełnionych przez strony świadczeń. Sąd zakwestionował stosowaną w polskim orzecznictwie od 2021 r. teorię dwóch kondykcji jako sprzeczną z art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Pytanie dotyczyło kwestii czy art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie orzecznictwu krajowemu, zgodnie z którym – w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytu, ponieważ zawiera ona warunek uznany za nieuczciwy – przedsiębiorca ma prawo żądać od konsumenta zwrotu całej nominalnej kwoty udzielonego kredytu: (1) niezależnie od kwoty spłat dokonanych przez konsumenta w wykonaniu tej umowy oraz (2) niezależnie od pozostałej do spłaty kwoty.

TSUE postanowił, że:

Artykuł 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że: stoi on na przeszkodzie orzecznictwu krajowemu, zgodnie z którym w przypadku gdy warunek umowy kredytu uznany za nieuczciwy prowadzi do nieważności tej umowy, przedsiębiorca ma prawo żądać od konsumenta zwrotu całej nominalnej kwoty udzielonego kredytu, niezależnie od kwoty spłat dokonanych przez konsumenta w wykonaniu tej umowy i niezależnie od pozostałej do spłaty kwoty.”

W uzasadnieniu wyroku C-396/24 TSUE wskazał m.in., że:

konsekwencje, jakie należy wyciągnąć ze stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku znajdującego się w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, powinny umożliwić osiągnięcie dwóch celów. Po pierwsze, sąd powinien czuwać nad tym, aby możliwe było przywrócenie równości stron umowy, której istnienie zostało zagrożone w wyniku stosowania nieuczciwego warunku wobec konsumenta. Po drugie, należy upewnić się, że przedsiębiorca zostanie zniechęcony do wprowadzania takich warunków w umowach oferowanych konsumentom.”

Jak interpretować wyrok C-396/24?

Wielu komentatorów, głównie ze strony banków, po ogłoszeniu wyroku sugerowało, że wyrok ten zagrozi szeroko stosowanej w polskim orzecznictwie  teorii dwóch kondykcji. Jednak niekoniecznie należy się z takim poglądem zgadzać. Przykładowo przytoczyć można wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 2 lipca 2025 r. (sygn. akt I ACa 31/23), w którym sąd nie zinterpretował wyroku TSUE jako konieczności stosowania teorii salda, lecz jako „obowiązek banku do dokonania rozliczeń z konsumentem, tak by nie narażać konsumenta na konieczności wytaczania powództwa o zapłatę”. Są też głosy wskazujące na to, że wyrok C-396/24 nie zagraża teorii dwóch kondykcji, ponieważ nie ma ono zastosowania do spraw z powództwa konsumenta (orzeczenie odnosi się wyłącznie do sytuacji, gdy to bank pozywa konsumenta, a nie odwrotnie).

W innym wyroku Sąd Apelacyjny w Szczecinie (sygn. akt I ACa 2031/23) stwierdził, że: „Trybunał nie podważył zasadności uznania, że konsument ma prawo domagać się od banku zwrotu wszystkich świadczeń jakie faktycznie spełnił. W świetle wypowiedzi trybunału konsument nie jest niczym ograniczony w dochodzeniu od banku swej wierzytelności. Może to więc uczynić zarówno poprzez potrącenie, jak i poprzez wniesienie pozwu o zwrot wszystkich świadczeń. Bank powinien natomiast w pierwszej kolejności skorzystać z przysługującego mu prawa potrącenia, aby tym samym nie narażać konsumenta na niepotrzebny proces sądowy, a może domagać się od kredytobiorcy zwrotu wyłącznie tego, czego nie udałoby mu się zaspokoić w drodze potrącenia.”

Wyrok TSUE C-396/24 wywołał wiele niepewności interpretacyjnych dlatego też jego pełny wydźwięk ocenić będzie można dopiero po upływie pewnego czasu. Należy podkreślić, że po jego wydaniu  Sąd Okręgowy w Warszawie skierował do trybunału dwa pytania, dotyczące tego czy teoria salda jest zgodna z prawem unijnym. Odpowiedź na te pytania pozwoli rozjaśnić wątpliwości co do teorii dwóch kondykcji upowszechniane głównie przez banki.

Jak było wcześniej – co orzekł TSUE w wyroku C-520/21?

Poprzednim niezwykle ważnym z perspektywy frankowiczów był wyrok TSUE w sprawie C-520/21.

TSUE odniósł się w tym wyroku do dwóch kwestii: roszczeń kredytobiorców i roszczeń banków. Co do roszczeń kredytobiorców Trybunał wskazał, że regulacje unijne, w tym Dyrektywa 93/13, pozwalają na dochodzenie przez konsumenta roszczeń przekraczających spłaty rat kredytowych z tytułu nieważnej już umowy kredytu. Formułowanie takich roszczeń przez konsumentów jest możliwe  ile nie naruszają one celów Dyrektywy 93/13 ani zasady proporcjonalności.

Co do roszczeń banków TSUE wyraźnie wskazał, że nie mają one prawa domagać się rekompensaty z tytułu niekorzystnych skutków uznania umowy kredytu za nieważną, jeśli te wynikły z bezprawnego działania banku. Roszczenie banku, przewyższające zwrot kapitału wypłaconego z tytułu wykonania umowy mogłoby zagrażać konsumentom poprzez narażenie ich na ryzyko zapłaty rekompensaty, której wysokość byłaby trudna do ustalenia. Wyrok ten uniemożliwił bankom nakładanie dodatkowych łat na kredytobiorców, zamknął im drogę do domagania się wynagrodzenia za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy kredytowej.

Powyższy wyrok ma kluczowe znaczenie dla kredytobiorców w sporach z bankami, znacznie umocnił pozycję kredytobiorców, zabezpieczając ich przed potencjalnymi roszczeniami banków o dodatkowe wynagrodzenie.

Teorie dotyczące rozliczeń z bankami

W kontekście przytaczanych wyroków warto przypomnieć dwie głownie koncepcje prawne dotyczące rozliczeń pomiędzy stronami po unieważnieniu umowy kredytu – teorię dwóch kondykcji i teorię salda.

Dominującą obecnie metodą – korzystniejsza dla frankowiczów – jest metoda dwóch kondykcji. Teoria dwóch kondykcji zakłada, że po unieważnieniu umowy kredytowej każda ze stron (bank i kredytobiorca) ma niezależne, odrębne roszczenie o zwrot świadczeń, które otrzymała – bank o wypłacony kapitał, a konsument o wszystkie wpłaty (raty, opłaty, odsetki) dokonane na rzecz banku. Dzięki temu kredytobiorca może dochodzić zwrotu wpłat niezależnie od tego, czy spłacił równowartość kapitału kredytu – i to nawet wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, jeśli bank nie wystąpi z własnym roszczeniem (co jest korzystne z jego perspektywy. Ten model rozliczenia, potwierdzony przez uchwałę Sądu Najwyższego, chroni konsumenta przed automatycznym potrąceniem tych roszczeń przez bank, a także umożliwia kredytobiorcy skuteczne podniesienie zarzutów procesowych, jak np. przedawnienie roszczenia banku.

Teoria salda natomiast zakłada, że po stwierdzeniu nieważności umowy kredytowej strony rozliczają się poprzez wzajemne potrącenie swoich świadczeń. Oznacza to, że sąd oblicza, która ze stron (bank czy kredytobiorca) osiągnęła większą korzyść i tylko ta strona ma obowiązek zwrócić różnicę („saldo”) drugiej stronie. Na przykład, jeśli kredytobiorca wpłacił bankowi więcej niż sam otrzymał w postaci kapitału, to walka dotyczy właśnie tej nadwyżki – ona podlega zwrotowi.

Autor: Julia Rola

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Zapłata dla podwykonawcy z kieszeni inwestora – kiedy to możliwe?

Niewypłacalność kontrahentów to duże wyzwanie dla przedsiębiorców działających w branży budowlanej. Odpowiedzią na ten problem jest art. 647¹ Kodeksu cywilnego, który wprowadza solidarną odpowiedzialność inwestora wobec podwykonawcy robót budowlanych. Solidarna odpowiedzialność inwestora i wykonawcy w praktyce umożliwia podwykonawcy dochodzenie zapłaty wynagrodzenia z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych nie tylko od wykonawcy (generalnego wykonawcy), z którym podpisał umowę, ale także bezpośrednio od inwestora. Rozwiązanie to zostało wprowadzone, aby chronić podwykonawców w sytuacjach, gdy wykonawca okaże się niewypłacalny lub nierzetelny. Aby jednak z niego skorzystać podwykonawca musi zadbać o spełnienie wymogów, od których zależy odpowiedzialność inwestora.

Zgoda inwestora jako warunek odpowiedzialności

Podstawowym warunkiem powstania odpowiedzialności inwestora jest jego zgoda na udział podwykonawcy w realizacji robót. Można ją uzyskać na dwa sposoby:

  • Zgłoszenie podwykonawcy – wykonawca lub sam podwykonawca mogą zgłosić inwestorowi zamiar powierzenia robót podwykonawcy. Zgłoszenie musi być złożone na piśmie pod rygorem nieważności i zawierać szczegółowy opis przedmiotu prac. Inwestor ma następnie 30 dni od doręczenia zgłoszenia na wyrażenie sprzeciwu (również na piśmie). Jeżeli tego nie zrobi, uznaje się, że wyraził zgodę na wykonywanie robót przez podwykonawcę.
  • Odpowiednie zapisy w umowie  – zgłoszenie nie jest potrzebne, jeżeli inwestor i wykonawca już w umowie (zawartej w formie pisemnej) przewidzieli, że szczegółowy przedmiot robót budowlanych zostanie wykonany przez oznaczonego podwykonawcę. W takim przypadku zgoda inwestora wynika bezpośrednio z treści umowy.

Zgoda inwestora może być także dorozumiana. Jeżeli inwestor posiadał wiedzę o podwykonawcy i zakresie jego prac, akceptował jego obecność na budowie, prowadził z nim rozmowy czy uczestniczył w odbiorze robót, mogą istnieć podstawy do uznania, że inwestor wyraził zgodę w sposób czynny, choć nieudokumentowany.

Taki wniosek potwierdził niedawno Sąd Najwyższy w postanowieniu z 26 czerwca 2025 r. (I CSK 1154/24), w którym wyjaśnił, że akceptacja działań podwykonawcy w toku inwestycji wystarczy do powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora. W związku z tym, zdaniem Sądu Najwyższego inwestor nie musi znać treści całej umowy lub jej projektu, a jego znajomość istotnych postanowień umowy podwykonawczej decydujących o zakresie jego odpowiedzialności nie musi pochodzić od wykonawcy lub podwykonawcy, może mieć dowolne źródło i nie musi być ukierunkowana na wyrażenie zgody na zawarcie umowy podwykonawczej. Istotne jest jednak, by inwestor znał lub miał możliwość poznania tych postanowień umowy wykonawcy z podwykonawcą, które wyznaczają zakres jego odpowiedzialności.

Zakres i granice odpowiedzialności

Odpowiedzialność inwestora ma charakter gwarancyjny i obejmuje jedynie zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy za wykonane roboty. Ustawodawca wprowadził przy tym istotne ograniczenie, zgodnie z którym inwestor nie odpowiada wobec podwykonawcy ponad wysokość wynagrodzenia należnego wykonawcy z tytułu zawartej z nim umowy.

W umowie o roboty budowlane nie można modyfikować zasad solidarnej odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawców. Warto także pamiętać, że solidarna odpowiedzialność inwestora powstanie także w stosunku do dalszych podwykonawców. W takim przypadku odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia dalszemu podwykonawcy będą ponosić zarówno inwestor, wykonawca oraz podwykonawca, który zawarł umowę z dalszym podwykonawcą.

Wnioski praktyczne

Solidarna odpowiedzialność inwestora za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy ma istotne skutki zarówno dla inwestora jak i dla podwykonawcy.

Z punktu widzenia inwestora istotne jest zachowanie szczególnej staranności w procesie inwestycyjnym. Jeżeli nie chce on odpowiadać za zobowiązania finansowe wobec podwykonawców, powinien rygorystycznie pilnować procedury zgłaszania udziału w inwestycji podwykonawców i w terminie 30 dni zgłosić sprzeciw wobec nieakceptowanych umów. Bierne zachowanie lub brak reakcji może bowiem zostać uznane za wyrażenie przez niego zgody i skutkować solidarną odpowiedzialnością za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy.

Z perspektywy podwykonawcy przepisy te stanowią istotny mechanizm ochronny. Nawet jeżeli generalny wykonawca okaże się niewypłacalny, istnieje możliwość dochodzenia zapłaty bezpośrednio od inwestora, o ile podwykonawca zadba o spełnienie wymogów formalnych zgłoszenia.

Postanowienie Sądu Najwyższego z czerwca 2025 r. przypomina, że odpowiedzialność inwestora nie zależy jedynie od formalnych pism i zgłoszeń, ale także od faktycznych relacji i wiedzy inwestora o udziale podwykonawcy w procesie budowlanym. To ważny sygnał zarówno dla inwestorów, aby nie bagatelizowali swojej roli kontrolnej, jak i dla podwykonawców, by skrupulatnie dokumentowali przebieg współpracy.

Autor: Michał Pławucki

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Gwarancja zapłaty jako instrument ochrony wykonawcy – praktyczny wymiar art. 649¹ Kodeksu cywilnego

Gwarancja zapłaty, przewidziana w art. 649¹ Kodeksu cywilnego, to jeden z niewielu instrumentów systemowych, które faktycznie równoważą asymetryczną pozycję wykonawcy wobec inwestora w kontraktach budowlanych. Przepis jasno formułuje uprawnienie wykonawcy do żądania od inwestora zabezpieczenia wynagrodzenia — w formie gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, akredytywy albo poręczenia bankowego — przede wszystkim po to, by zapewnić terminową zapłatę. Ma to największe znaczenie, gdzie płynność finansowa wykonawców – zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw – może być zagrożona przez opóźnienia lub spory o odbiór robót budowlanych.

Z prawa tego nie można zrezygnować — jest to zabezpieczenie o charakterze bezwzględnym. Oznacza to, że nie można skutecznie wyłączyć tej instytucji umową — taki zapis byłby nieważny. W praktyce wykonawca składa precyzyjne żądanie — najlepiej na piśmie lub w formie e-mailowej — jasno wskazując oczekiwaną formę zabezpieczenia i określając, czego dotyczy (często całego pozostałego wynagrodzenia wraz z uzgodnionymi dodatkami).

Wyjątek od zasady stanowi sytuacja, gdy inwestorem jest Skarb Państwa. Od 16 października 2023 r., na mocy nowelizacji przepisów, art. 649¹ § 1 po prostu nie znajduje zastosowania w relacjach umownych zawieranych z tym podmiotem. Co istotne, ustawodawca uzasadniał ten wyjątek zarówno charakterem Skarbu Państwa jako podmiotu wypłacalnego, jak i koniecznością redukcji kosztów zabezpieczeń w sektorze finansów publicznych.

Gdy inwestor nie dostarczy zabezpieczenia w terminie – który wg art. 649⁴ § 1 KC nie może być krótszy niż 45 dni — wykonawca zyskuje prawo do wstrzymania prac i ewentualnego odstąpienia od umowy z jego winy. W takiej sytuacji wykonawca może skutecznie żądać pełnego wynagrodzenia za wykonane roboty, nawet jeśli nie zostały zakończone — pod warunkiem, że wykazał gotowość do ich kontynuowania.

Sąd Najwyższy, w wyroku z 25 listopada 2022 r. (II CSKP 1127/22), zagłębił się w temat warunków gwarancji. W uzasadnieniu stwierdził, że choć inwestor może zaproponować formę różną od tej, która została żądana – np. akredytywę zamiast gwarancji bankowej – to musi to być realnie skuteczne zabezpieczenie. Warunki wypłaty nie mogą podważać samego celu gwarancji, którym jest terminowa zapłata.

Gwarancja zapłaty to instrument, który ze swej definicji ma chronić wykonawcę przed niewypłacalnością bądź nieterminową zapłatą wynagrodzenia przez inwestora. Wykorzystanie żądania wypłaty gwarancji zapłaty w innym celu niż pokrycie wynagrodzenia stanowi nadużycie prawa. Przykładem nadużycia prawa może być żądanie przedstawienia gwarancji zapłaty za pełną kwotę wynagrodzenia umownego w momencie gdy wykonawca uzyskał już część wynagrodzenia.

Podsumowując, gwarancja zapłaty to realna ochrona wykonawcy przed opóźnieniem lub niewypłacalnością inwestora. Jeśli jest prawidłowo egzekwowana — z jasno sformułowanym żądaniem, realnym terminem i formą akceptowalną, ale nie iluzoryczną — może okazać się skuteczną „bronią” w rękach wykonawcy. Warto o tym pamiętać przystępując do negocjacji umowy o roboty budowlane.

Autor: Grzegorz Telkowski

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Planowana reforma rejestru akcjonariuszy – nowe obowiązki spółek w nowelizacji KSH

Planowana nowelizacja Kodeksu spółek handlowych (projekt UD152), wprowadza szeroki pakiet zmian dotyczących funkcjonowania rejestru akcjonariuszy oraz zasad dematerializacji akcji. Nowe przepisy, zgodnie z uzasadnieniem projektu, są odpowiedzią na problemy praktyczne ujawnione w toku obowiązywania poprzednich regulacji, w tym brak możliwości skutecznego nadzoru nad operatorami rejestru, niepewność co do statusu akcjonariuszy oraz ryzyko występowania tzw. akcjonariatu śpiochów. Zmiany mają również na celu zwiększenie przejrzystości struktury właścicielskiej w spółkach kapitałowych i zbliżenie polskiego prawa do standardów unijnych.

W uzasadnieniu rząd podkreśla, że dotychczasowy model prowadzenia rejestru akcjonariuszy okazał się niewystarczający. W praktyce sądy rejestrowe nie miały wiedzy ani narzędzi do kontrolowania, czy spółka w ogóle powierzyła prowadzenie rejestru uprawnionemu podmiotowi. W efekcie dochodziło do przypadków naruszeń praw akcjonariuszy, trudności w ustalaniu właścicieli akcji, a także prób nadużyć w kontekście sporów korporacyjnych. Ustawodawca chce temu przeciwdziałać, rozszerzając katalog danych ujawnianych w rejestrze, zwiększając kompetencje sądów rejestrowych i obowiązki informacyjne spółek.

Co się zmieni?

Do najważniejszych rozwiązań należą: likwidacja podziału akcji na imienne i na okaziciela (wszystkie akcje będą rejestrowe), obowiązek zgłaszania umów dotyczących prowadzenia rejestru do KRS (zarówno zawarcia, jak i rozwiązania), rozszerzenie katalogu danych akcjonariuszy w rejestrze (m.in. numer PESEL), a także nadanie sądom rejestrowym narzędzi do egzekwowania obowiązków informacyjnych poprzez grzywny i postępowania przymuszające.

Wskazuje się, że konsekwencją zmian z 2019 r., które to wprowadziły obligatoryjną i powszechną dematerializację akcji było jednocześnie wprowadzenie do polskiego prawa spółek pojęcia akcji rejestrowej, przy jednoczesnym utrzymaniu klasyfikacji akcji na okaziciela i akcji imiennej. Dematerializacja spowodowała jednak, że każda akcja, czy to na okaziciela czy to akcja imienna ma status akcji rejestrowej umożliwiając identyfikację akcjonariusza uprawionego do praw z akcji na okaziciela. W związku z powyższym utrzymanie dotychczasowego podziału przestało mieć rację bytu.

W uzasadnieniu rząd wskazuje również na konieczność zwiększenia przejrzystości obrotu gospodarczego oraz zbliżenia polskiego systemu rejestrów kapitałowych do standardów unijnych i międzynarodowych. Wprowadzenie obowiązku zgłaszania operatorów rejestru do KRS ma umożliwić skuteczny nadzór sądowy oraz eliminację „martwych spółek” lub podmiotów, które z premedytacją omijają wymogi transparentności.

Nowelizacja przewiduje także wydłużenie mocy dowodowej dokumentów akcji w formie papierowej – z pierwotnie zakładanej daty 1 marca 2026 r. do 1 marca 2028 r. Daje to akcjonariuszom dodatkowy czas na dostosowanie się do pełnej dematerializacji, bez ryzyka utraty uprawnień korporacyjnych.

Kiedy zmiany mają wejść w życie?

Przepisy nowelizacji wejdą w życie po upływie 8 miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Dotychczasowy planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów zakładany był na II kwartał 2025 r., co jednak ostatecznie nie miało miejsca, a projekt jest już w końcowej fazie opiniowania.  W związku z czym prawdopodobne wejście w życie zmian nastąpi już w 2026 r. Spółki, dla których prowadzony jest rejestr akcjonariuszy lub które mają zarejestrowane akcje w depozycie papierów wartościowych, mają mieć 3 miesiące na zgłoszenie odpowiednich danych do KRS;

Autor: Michał Pławucki

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

USTAWA O „DEREGULACJI GOSPODARCZEJ”

W maju 2025 roku polski parlament przyjął ustawę „o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego” (Dz.U. 2025 poz. 769), której celem jest wyraźne uproszczenie prowadzenia działalności gospodarczej oraz ograniczenie zbędnej biurokracji. Nowe przepisy, obejmujące aż trzydzieści ustaw i ponad czterdzieści zmian, weszły w życie od 13 lipca 2025 roku, choć część rozwiązań (jak m.in. w postępowaniach odwoławczych przed Krajową Izbą Odwoławczą) przewidziano dopiero na 1 stycznia 2026 roku.

Jedną z kluczowych nowości jest radykalne skrócenie maksymalnego czasu kontroli mikroprzedsiębiorców — z dwunastu do sześciu dni — co ma wyraźnie ograniczyć obciążenia kontrolowanej strony, a także wprowadzenie obowiązku przekazania przez organ wcześniej listy dokumentów oraz kategorii ryzyka przed rozpoczęciem kontroli. Przedsiębiorcy zyskają również możliwość wniesienia sprzeciwu wobec czynności kontrolnych, co zwiększy kontrolę nad procesem i poprawi relacje z organami państwowymi.

Kompleksowe uproszczenia obejmują również możliwość prowadzenia postępowań odwoławczych (w szczególności w KIO) drogą elektroniczną, co ma sprzyjać szybszym i bardziej dostępnym procedurom dla firm całego kraju.

Ustawa upraszcza również podstawy formalne działalności rzemieślników, umożliwiając wykonywanie działalności rzemieślniczej w ramach spółki cywilnej lub spółki kapitałowej, co znosi bariery, które dotychczas utrudniały rozwój tego sektora.

W Kodeksie postępowania administracyjnego dodano m.in. przepis regulujący sytuację doręczeń korespondencji — uznawanych za skuteczne także w przypadku braku możliwości ustalenia adresu, jako formę zapobiegania blokowaniu postępowań przez brak odbioru korespondencji.

Przyjęto również zmiany w Kodeksie cywilnym, między innymi w zakresie leasingu — wystarczy zachowanie formy dokumentowej, a niespełnienie warunków umowy pozwala na natychmiastowe jej wypowiedzenie po bezskutecznym upomnieniu, co powinno zwiększyć bezpieczeństwo transakcji.

Obszerny pakiet regulacyjny obejmuje też lepsze ujednolicenie identyfikatorów podatkowych — przesuwając odpowiedzialność za aktualizację adresu z obywatela na urząd składający deklarację — oraz uproszczenia przepisów dotyczących składek społecznych dla przedsiębiorców, umożliwiające korzystanie z preferencyjnych stawek przez dłuższy okres.

Deregulacja dotyka także prawa bankowego — upraszcza prowadzenie rachunków wspólnych, a także likwiduje obowiązek przedkładania w urzędach pełnomocnictwa lub prokury, jeżeli wynikają one z CEIDG czy KRS. Wprowadza się również liczne uproszczenia w przepisach o działaniach inspekcyjnych Straży Granicznej i Państwowej Inspekcji Pracy, ograniczając liczbę form i wyjątków.

Wydłużono vacatio legis zmian podatkowych, przyspieszono wypłatę zasiłków pogrzebowych, uproszczono aplikację mObywatel oraz zniesiono wymóg pozwolenia na budowę małych obiektów — co wyraża filozofię zmiany dotychczasowego modelu funkcjonowania prawa, ukierunkowanego na obywatela i przedsiębiorcę.

Ustawa z dnia 21 maja 2025 roku stanowi głęboki reset relacji administracja–biznes — poprzez skrócenie procedur, zmniejszenie formalności i uproszczenie procesu ustawodawczego (m.in. obowiązek trzyletniego przeglądu programów regulacyjnych), w założeniu mając promowanie konkurencyjności, inwestycji i wzrostu gospodarczego. To krok w kierunku cywilizacyjnej zmiany sposobu stanowienia i wdrażania prawa gospodarczego — z biurokratyczno‑obywatelskiego na proaktywno‑upraszczający.

Autor: Grzegorz Telakowski

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

 

Klauzula bezusterkowego odbioru – uwagi na tle wyroku SN w sprawie II CSKP 2353/22

Kwestia dopuszczalności uzależnienia wymagalności wynagrodzenia za dzieło od bezusterkowego odbioru niezmiennie budzi zainteresowanie zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie. W wyroku z 21 lutego 2025 r., sygn. akt II CSKP 2353/22, Sąd Najwyższy po raz kolejny pochylił się nad tym powszechnie znanym problemem. Choć SN potwierdził dominującą linię orzeczniczą, to sformułował również istotne wskazówki dotyczące dopuszczalności i skuteczności klauzul umownych zastrzegających odbiór bezusterkowy.

Przypomnieć należy, że zgodnie z dominującym w orzecznictwie poglądem, obowiązek odebrania dzieła powstaje, jeżeli dzieło zostało wykonane przez przyjmującego zamówienie zgodnie z treścią zobowiązania wynikającego z umowy oraz wydane zgodnie z tym zobowiązaniem. Samo istnienie wad dzieła nie zawsze upoważnia zamawiającego do odmowy jego odebrania. Wady te muszą mieć na tyle istotny charakter, że dyskwalifikują dzieło ze względu na jego przeznaczenie. Jeżeli dzieło ma wadę nieistotną, jego oddanie powoduje zgodnie z art. 642 § 1 k.c. wymagalność wierzytelności przyjmującego zamówienie o wynagrodzenie (zamawiający może wówczas domagać się usunięcia wady w oznaczonym terminie lub obniżenia wynagrodzenia w odpowiednim stosunku).

Stan faktyczny sprawy

W analizowanej sprawie strony zawarły umowę o roboty budowlane, zakwalifikowaną następnie przez sądy jako umowa o dzieło (wobec nieznacznego charakteru przedsięwzięcia). Przedmiotem umowy było wykonanie w hali magazynowej posadzki betonowej o powierzchni ok. 2 550 m². Umowa przewidywała, że 90% wynagrodzenia wykonawcy będzie płatne po przyjęciu robót protokołem odbioru bez zastrzeżeń lub po pokwitowaniu przez pozwaną usunięcia wad robót wytkniętych w protokole odbioru, a 10% po pokwitowaniu przez pozwaną wykonania prac polegających na wypełnieniu szczelin dylatacyjnych.

Po wykonaniu prac wykonawca zgłosił je do odbioru. Inwestor odmówił jego dokonania, wskazując m.in. na nieprawidłowo zamontowany profil dylatacyjny oraz pęknięcia posadzki. Wykonawca sporządził zatem jednostronny protokół odbioru robót, a następnie wystawił fakturę VAT. Inwestor odmówił zapłaty, ponieważ twierdził, że rezultat prac ma istotne wady. Wykonawca wskazywał, że wszystko wykonano zgodnie ze sztuką i normami (DIN 18202), a wady są nieistotne.

W sporze sądowym o zapłatę wynagrodzenia sądy obu instancji – po przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych – uznały, że wady dzieła miały charakter nieistotny, a roboty zostały wykonane zgodnie z umową i zasadami wiedzy technicznej. Zamawiający popadł więc w zwłokę z odbiorem, a roszczenie wykonawcy o wynagrodzenie stało się wymagalne.

Argumentacja skargi kasacyjnej i stanowisko SN

Skarżący (zamawiający) podniósł w skardze kasacyjnej, że strony odmiennie niż w art. 642 § 1 k.c. określiły w umowie moment wymagalności roszczenia o zapłatę, uzależniając go od dokonania odbioru bez zastrzeżeń. Tym samym, w jego ocenie, roszczenie wykonawcy było przedwczesne.

Sąd Najwyższy nie podzielił tego stanowiska. Sąd podkreślił, że zgodnie z art. 642 § 1 k.c., obowiązek zapłaty wynagrodzenia powstaje w chwili oddania dzieła – nawet jeśli zawiera ono wady nieistotne. Odmowa odbioru z powodu nieistotnych niedoskonałości, szczególnie w sytuacji, gdy inwestor korzysta z obiektu bez ograniczeń, nie może blokować zapłaty. Sąd zauważył przy tym, że choć art. 642 k.c. ma charakter dyspozytywny (a więc strony mogą umówić się inaczej), to postanowienia umowne w tym zakresie muszą być jasne, obiektywne i precyzyjne. Nie wystarczy zatem samo zastrzeżenie, że odbiór ma być „bezusterkowy”.

SN wskazał przy tym, że przyjęcie odmiennego stanowiska naruszałoby równowagę między zamawiającym a wykonawcą, uzależniając odbiór, a tym samym płatność wynagrodzenia od wykluczenia istnienia jakiejkolwiek wady w chwili oddania przedmiotu zamówienia, jak i umożliwiając naliczanie kary umownej za niedotrzymanie terminu realizacji umowy warunkowanej przedstawieniem robót do odbioru w stanie idealnym, co w praktyce – zwłaszcza przy skomplikowanych przedmiotach umowy – jest trudne do realizacji.

Jak zastrzec w umowie „bezusterkowy odbiór”?

W uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy – niejako na marginesie – wskazał trzy warunki, które muszą być spełnione, aby uznać postanowienie o odbiorze bez zastrzeżeń za wiążące i skutecznie zmieniające ogólną zasadę z art. 642 § 1 k.c. Są one następujące:

  • Możliwość jednoznacznej weryfikacji, czy dzieło zostało wykonane zgodnie z zobowiązaniem.
  • Precyzyjne kryteria oceny – strony muszą ustalić konkretne standardy, według których będą oceniane efekty prac.
  • Dominujące znaczenie perfekcyjnego wykonania – z umowy musi jasno wynikać, że to właśnie bezusterkowość (a nie ogólna zgodność z umową) jest warunkiem zapłaty.

W przedstawionej do rozpoznania przez SN sprawie powyższych warunków nie spełniono. Umowa co prawda przewidywała odbiór bez zastrzeżeń, ale w istocie opierała się na wykonaniu robót zgodnie z konkretną normą DIN oraz zasadami sztuki budowlanej, a te zostały spełnione, nawet jeśli efekt nie był idealny.

Znaczenie wyroku

Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie II CSKP 2353/22 pozostaje w zgodzie z dotychczasową linią orzeczniczą: obowiązek zapłaty wynagrodzenia za dzieło aktualizuje się, gdy dzieło zostało wykonane i wydane, nawet jeśli ma drobne, nieistotne wady.

Analizując wyrok z 21 lutego 2025 r., nie można jednak pominąć końcowych uwag SN, które mogą mieć szerszy wpływ na praktykę. Sąd dopuścił bowiem możliwość skutecznego zastrzegania bezusterkowych odbiorów w umowach, o ile strony zadbają o odpowiednie ukształtowanie postanowień umownych. Choć uwagi Sądu pojawiają się w orzeczeniu niejako dodatkowo, można przewidywać, że inwestorzy będą chętnie sięgać po wyrok w sprawie II CSKP 2353/22 jako uzasadnienie dla prób umownego uzależniania zapłaty od stanu idealnego wykonania dzieła.

Choć SN formalnie nie odstąpił od dominującej linii orzeczniczej, to zasygnalizował dopuszczalność wyjątków, o ile wynikają one z jasno i precyzyjnie skonstruowanej umowy. Zastrzeżona umownie „perfekcyjność” wykonania dzieła mogłaby potencjalnie stać się narzędziem blokowania płatności, mimo faktycznego wykonania dzieła. Orzeczenie, choć nie wprost, może w praktyce działać na niekorzyść wykonawców.

Podsumowując, pytanie brzmi zatem, czy uwagi SN pozostaną jedynie tłem konkretnego stanu faktycznego, czy mają szansę stać się punktem wyjścia dla nowego modelu konstruowania klauzul odbiorowych. Odpowiedzi dostarczy najbliższa praktyka.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Kaja Stelmaszewska

Zmiany w prawie gospodarczym w 2025 r. – zasada „one in, one out”

Rok 2025 jest dla przedsiębiorców czasem wielu zmian w obrębie prawa gospodarczego. Celem szeregu modyfikacji przepisów ma być uproszczenie procedur administracyjnych, walka z nadmierną biurokracją i ogólne udoskonalenie i usprawnienie współpracy organów publicznych z przedsiębiorcami.  Jedną z zapowiadanych zmian w prawie gospodarczym dla przedsiębiorców w 2025 r. jest wprowadzenie zasady „one in, one out”.

11 marca 2025 r. rząd przyjął pierwszy pakiet deregulacyjny przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Przewiduje on zmiany ukierunkowane m.in. na przejrzyste i przyszłościowe prawo gospodarcze. Realizacją idei jasnego, precyzyjnego i przyjaznego prawa gospodarczego ma być właśnie wprowadzenie tzw. zasady „one in, one out”. Wśród innych propozycji zmian w tym zakresie znalazło się również:

  • odpowiednie vacatio legis projektów ustaw nakładających obowiązki na przedsiębiorców (6 miesięcy),
  • obowiązkowa ocena skutków regulacji ex post po 2 latach od wejścia w życie aktu prawnego, w przypadku braku możliwości przeprowadzenia konsultacji publicznych,
  • obowiązek cyklicznego opracowywania rządowego Programu regulacyjnego.

Czym jest zasada „one in, one out”?

Zasada „one in, one out”, nazywana również zasadą równoważenia obowiązków administracyjnych, to jedna z zasad opracowywania projektów aktów normatywnych z z zakresu prawa gospodarczego oraz oceny ich funkcjonowania. Uregulowana jest ona w prawie przedsiębiorców, w art. 67:

„Przy opracowywaniu projektu aktu normatywnego określającego zasady podejmowania, wykonywania lub zakończenia działalności gospodarczej należy kierować się zasadami proporcjonalności, adekwatności i równoważenia obowiązków administracyjnych, w szczególności:

1)35) dążyć do nienakładania nowych obowiązków administracyjnych, a jeżeli nie jest to możliwe, dążyć do:

  1. a) nakładania obowiązków administracyjnych jedynie w stopniu koniecznym do osiągnięcia ich celów oraz
  2. b) równoważnego zmniejszenia innych obciążeń administracyjnych wynikających z uregulowań prawnych obowiązujących w danej dziedzinie;

2) dążyć do ograniczenia obowiązków informacyjnych, zwłaszcza gdy wymagane informacje są przekazywane przez obowiązanych organom władzy publicznej na podstawie obowiązujących przepisów;

3) dążyć do umożliwienia realizacji obowiązków informacyjnych w postaci elektronicznej;

4) implementując prawo Unii Europejskiej i prawo międzynarodowe, dążyć do nakładania wyłącznie obowiązków administracyjnych niezbędnych do osiągnięcia celów implementowanych przepisów.”

W uproszczeniu, zasada „one in, one out” oznacza, że każdy nowy obowiązek dla firm będzie wiązał się z koniecznością likwidacji innego obciążenia w tym samym lub zbliżonym obszarze. Jeśli jednak wprowadzenie takich obowiązków jest niezbędne, powinny one być ograniczone wyłącznie do poziomu niezbędnego do realizacji celów danego aktu prawnego. Jednocześnie warto rozważyć redukcję lub likwidację już istniejących obciążeń administracyjnych w tej samej sferze gospodarczej. Zasada ta nie oznacza również zamiany jednego istniejącego obowiązku na jeden nowy obowiązek, ponieważ przy je wykorzystywaniu należy również uwzględnić obciążenia wynikające z obowiązku. Mają one być porównywalne, co oznacza, że możliwa jest sytuacja, w której nowy obowiązek będzie równoważony przez zmniejszenie obciążeń wynikających z wielu obowiązków, a nie tylko z jednego. Nie jest to rozwiązanie nowe, ponieważ zasada ta jest wzorowana na zasadzie „jeden za jeden”, obowiązującej w innych krajach (ang. one in, one out).

Jakich dokumentów dotyczy ta zasada?

Jak czytamy w materiale informacyjnym dla administracji wydanym przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii „Zasadę stosuje się przy opracowywaniu projektów aktów normatywnych, co oznacza, że zastosowanie znajdzie zarówno podczas opracowywania projektów ustaw, jak i projektów aktów wykonawczych (rozporządzeń). Zasada odnosi się do projektów aktów normatywnych określających zasady podejmowania, wykonywania lub zakończenia działalności gospodarczej.” Z działania zasady wyłączone są natomiast obywatelskie projekty ustaw.

Aktywność MRiT i Zespołu ds. Deregulacji i Dialogu Gospodarczego nie kończy się z wdrożeniem Pierwszego Pakietu Deregulacyjnego. Prace nad nowymi rozwiązaniami nadal trwają, by prawo gospodarcze było bardziej przyjazne, a bariery dla przedsiębiorców w Polsce – coraz mniejsze.

Autor: Julia Rola

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Odpowiedzialność członka zarządu za długi spółki z o.o. – kiedy prywatny majątek jest zagrożony?

Odpowiedzialność spółki z o.o. za swoje zobowiązania

Już sama nazwa „spółka z ograniczoną odpowiedzialnością” sugeruje, że jest to forma działalności zapewniająca wysoki poziom ochrony prywatnego majątku właścicieli. Spółka z o.o. posiada osobowość prawną, więc co do zasady to ona sama, swoim majątkiem, odpowiada za zaciągane długi, a nie jej wspólnicy. Odpowiedzialność wspólników za zobowiązania spółki jest wprost wyłączona na mocy art. 151 §4 Kodeksu spółek handlowych i ogranicza się zasadniczo do wysokości wniesionych wkładów, a ich osobisty majątek pozostaje zwykle poza zasięgiem wierzycieli spółki. Podobnie członkowie zarządu nie odpowiadają osobiście za zobowiązania spółki w normalnych okolicznościach. Wierzyciele muszą w pierwszej kolejności kierować swoje roszczenia do spółki i zaspokajać się z jej aktywów (np. kapitału, majątku firmy), a nie z majątków prywatnych osób nią zarządzających. Taka konstrukcja stanowi istotę „ograniczonej odpowiedzialności”, czyniąc spółkę z o.o. atrakcyjną i bezpieczną formą prowadzenia biznesu.

Subsydiarna odpowiedzialność w Kodeksie spółek handlowych

Podstawową regulacją dotyczącą odpowiedzialności członka zarządu za długi spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest art. 299 Kodeksu spółek handlowych (KSH). Zgodnie z art. 299 § 1 KSH, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. Odpowiedzialność ta ma charakter osobisty (nieograniczony – z całego prywatnego majątku członka zarządu), subsydiarny (powstaje dopiero gdy spółka nie ma majątku na zaspokojenie wierzyciela) oraz solidarny (wierzyciel może żądać całości lub części długu od dowolnie wybranego członka zarządu, od kilku z nich lub od wszystkich jednocześnie). Innymi słowy, prywatny majątek członka zarządu jest zagrożony wtedy, gdy spółka nie będzie w stanie spłacić swoich długów i spełnione zostaną ustawowe przesłanki odpowiedzialności według art. 299 KSH.

Zakres podmiotowy i przesłanki odpowiedzialności z art. 299 KSH

Co istotne, odpowiedzialność na podstawie art. 299 KSH ponoszą zarówno aktualni, jak i byli członkowie zarządu – obejmuje ona osoby pełniące funkcję w czasie powstania zobowiązania spółki oraz te, które pełniły funkcję w okresie, gdy spółka stała się niewypłacalna i należało zgłosić upadłość. Aby wierzyciel mógł skutecznie pociągnąć zarząd do odpowiedzialności, muszą być spełnione dwie podstawowe przesłanki: (i) istnienie wymagalnego, niespłaconego zobowiązania spółki oraz (ii) bezskuteczność egzekucji przeciwko spółce (brak majątku spółki, z którego można wyegzekwować dług). Przy ustaleniu bezskuteczności nie jest wymagane przeprowadzenie pełnej egzekucji – wystarczy wykazanie, że majątek spółki nie pozwala na zaspokojenie długu (np. poprzez wykaz braku aktywów lub umorzenie postępowania upadłościowego z powodu braku majątku). Należy podkreślić, że wierzyciel nie musi udowadniać winy członka zarządu – sam fakt niezaspokojenia wierzyciela przez spółkę otwiera drogę do odpowiedzialności zarządu na gruncie powołanych wyżej regulacji kodeksowych.

Uwolnienie się od odpowiedzialności – kiedy to możliwe?

Przepisy przewidują jednak okoliczności, w których członek zarządu może uwolnić się od osobistej odpowiedzialności za długi spółki. Zgodnie z art. 299 § 2 KSH członek zarządu nie będzie ponosił odpowiedzialności, jeżeli wykaże m.in., że we właściwym czasie (tj. nie później niż w ciągu 30 dni od powstania stanu niewypłacalności spółki) złożono wniosek o ogłoszenie upadłości spółki lub otwarto postępowanie restrukturyzacyjne albo zatwierdzono układ. Uwolnienie nastąpi także, jeśli członek zarządu udowodni, że niezgłoszenie wniosku o upadłość nastąpiło bez jego winy (np. z przyczyn od niego niezależnych) albo że wierzyciel nie poniósł szkody pomimo braku terminowego złożenia wniosku o upadłość lub otwarcia restrukturyzacji. Ciężar udowodnienia istnienia tych okoliczności spoczywa na członku zarządu – to on musi wykazać przed sądem, że zachodzą przesłanki wyłączające jego odpowiedzialność osobistą, co w praktyce często czyni takie postępowanie niezwykle trudnym. Najistotniejszym sposobem zwolnienia od odpowiedzialności jest terminowe zgłoszenie wniosku o upadłość – obowiązek ten wynika z Prawa upadłościowego i ma kluczowe znaczenie dla ochrony majątku prywatnego członka zarządu.

Obowiązek zgłoszenia upadłości – Prawo upadłościowe

Prawo upadłościowe nakłada na zarząd spółki obowiązek niezwłocznego zgłoszenia wniosku o upadłość w razie niewypłacalności spółki. Zgodnie z art. 21 ust. 1 Prawa upadłościowego wniosek o ogłoszenie upadłości należy złożyć nie później niż w terminie 30 dni od dnia, w którym spółka stała się niewypłacalna. Niedochowanie tego terminu jest traktowane jako zaniedbanie, które może skutkować odpowiedzialnością członka zarządu. Dodatkowo, art. 21 ust. 3 Prawa upadłościowego stanowi, że niezłożenie wniosku o upadłość w terminie może rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą za szkodę wyrządzoną wierzycielom wskutek opóźnienia. Oznacza to, że wierzyciele mogą domagać się od członka zarządu naprawienia szkody w pełnej wysokości, jeśli wykażą, że zwłoka w ogłoszeniu upadłości pogorszyła ich sytuację (np. zwiększyła wysokość niezaspokojonych długów).

Zobowiązania publicznoprawne – Ordynacja podatkowa i składki ZUS

Odpowiedzialność uregulowana w art. 299 KSH nie obejmuje zobowiązań publicznoprawnych spółki (takich jak podatki czy składki na ubezpieczenia społeczne). Tego typu należności zostały objęte odrębnymi przepisami. W szczególności art. 116 Ordynacji podatkowej przewiduje solidarną i osobistą odpowiedzialność członków zarządu spółki z o.o. za zaległości podatkowe spółki. Odpowiedzialność na podstawie art. 116 Ordynacji podatkowej powstaje na analogicznych zasadach – wymaga bezskutecznej egzekucji przeciwko spółce oraz dotyczy zaległości podatkowych, których termin płatności upływał w czasie pełnienia funkcji członka zarządu. Podobnie jak w przypadku art. 299 KSH, członek zarządu może uwolnić się od tej odpowiedzialności, jeżeli wykaże, że we właściwym czasie złożył wniosek o upadłość lub restrukturyzację, albo że nie ponosi winy za niezłożenie wniosku, bądź też że wskazał organowi majątek spółki, z którego egzekucja zaległości była możliwa. Warto dodać, że odpowiedzialność z art. 116 Ordynacji podatkowej rozciąga się również na zaległości z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne (w tym zdrowotne) – wynika to z odesłania zawartego w art. 31 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który stanowi, że do składek ZUS stosuje się odpowiednio przepisy Ordynacji podatkowej. W praktyce oznacza to, że organy skarbowe lub ZUS mogą wydać decyzję przenoszącą na członka zarządu odpowiedzialność za zaległe podatki albo składki, co może skutkować egzekucją z jego prywatnego majątku (np. z pensji, kont bankowych czy nieruchomości członka zarządu).

Inne konsekwencje cywilnoprawne i dziedziczenie zobowiązań

Poza omówionymi wyżej podstawami prawnymi, warto wspomnieć o kilku dodatkowych aspektach odpowiedzialności członków zarządu. Kodeks spółek handlowych w nowelizowanym art. 299^1 KSH przewiduje, że na podobnych zasadach do odpowiedzialności mogą zostać pociągnięci także likwidatorzy spółki z o.o. (z wyjątkiem likwidatorów ustanowionych przez sąd) – do likwidatorów stosuje się odpowiednio przepisy art. 299 KSH. Ponadto, zgodnie z art. 922 § 1 Kodeksu cywilnego, obowiązki majątkowe zmarłego członka zarządu przechodzą na jego spadkobierców. Oznacza to, że jeśli członek zarządu zmarł, a odpowiadał on subsydiarnie za długi spółki (np. na mocy art. 299 KSH lub art. 116 Ordynacji podatkowej), to jego spadkobiercy mogą zostać obciążeni tymi zobowiązaniami do wysokości masy spadkowej. W skrajnych sytuacjach członek zarządu może również ponosić odpowiedzialność odszkodowawczą na zasadach ogólnych (deliktowych) z Kodeksu cywilnego – przykładowo, gdy swoim zawinionym działaniem wyrządził wierzycielom szkodę niezależnie od powyższych przepisów. Niemniej jednak, w typowych okolicznościach to właśnie przepisy KSH, Ordynacji podatkowej oraz Prawa upadłościowego stanowią podstawę pociągnięcia członka zarządu do odpowiedzialności, której konsekwencją jest ryzyko uszczuplenia jego prywatnego majątku.

Autor: Michał Pławucki

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl