Odszkodowanie za słupy energetyczne na działce – kiedy właściciel nieruchomości może dochodzić wynagrodzenia?

Na wielu nieruchomościach w Polsce znajdują się słupy energetyczne, linie wysokiego napięcia lub inne elementy infrastruktury przesyłowej. W wielu przypadkach urządzenia te zostały posadowione kilkadziesiąt lat temu – często bez zawarcia umowy z właścicielem gruntu oraz bez wypłaty jakiegokolwiek wynagrodzenia. Właściciele nieruchomości coraz częściej zastanawiają się więc, czy w takiej sytuacji możliwe jest dochodzenie odszkodowania lub wynagrodzenia za korzystanie z ich działki.

Znaczenie dla oceny tego rodzaju spraw mają zarówno przepisy Kodeksu cywilnego, jak i rozbudowane na tym gruncie orzecznictwo sądów. W ostatnim czasie szczególną uwagę zwraca wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. (sygn. P 10/16), który może mieć istotny wpływ na sytuację właścicieli nieruchomości obciążonych infrastrukturą przesyłową.

Znaczna część infrastruktury przesyłowej powstała w okresie, gdy regulacje prawne dotyczące korzystania z cudzych nieruchomości przez przedsiębiorstwa przesyłowe były nieprecyzyjne. W szczególności dotyczy to inwestycji realizowanych w okresie PRL oraz w pierwszych latach transformacji ustrojowej.

W wielu przypadkach urządzenia energetyczne lokalizowano na gruntach prywatnych bez zawierania formalnych umów z właścicielami nieruchomości. Często brak było także decyzji administracyjnych w sposób jednoznaczny regulujących sposób korzystania z nieruchomości. W konsekwencji przez wiele lat przedsiębiorstwa przesyłowe faktycznie korzystały z cudzych gruntów bez wyraźnej podstawy prawnej.

Obecnie podstawową instytucją służącą uregulowaniu takich sytuacji jest służebność przesyłu, wprowadzona do Kodeksu cywilnego w 2008 r. Instytucja ta pozwala przedsiębiorstwu przesyłowemu korzystać z nieruchomości w określonym zakresie – np. utrzymywać słupy energetyczne, prowadzić linie energetyczne czy uzyskiwać dostęp do urządzeń w celu ich konserwacji lub naprawy. Co do zasady ustanowienie służebności przesyłu powinno nastąpić za odpowiednim wynagrodzeniem na rzecz właściciela nieruchomości. Wynagrodzenie to może mieć charakter jednorazowy, lub być też wypłacane okresowo.

Czy możliwe jest dochodzenie roszczeń za słupy energetyczne?

W wielu sytuacjach właściciel nieruchomości może dochodzić roszczeń związanych z posadowieniem infrastruktury przesyłowej na swojej działce. W szczególności możliwe jest dochodzenie:

  • wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości,
  • ustanowienia służebności przesyłu za wynagrodzeniem,
  • odszkodowania związanego z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w niektórych przypadkach również rekompensaty za obniżenie wartości nieruchomości.

Jeżeli przedsiębiorstwo przesyłowe nie jest zainteresowane dobrowolnym uregulowaniem stanu prawnego, właściciel nieruchomości może wystąpić do sądu z wnioskiem o ustanowienie służebności przesyłu oraz o zapłatę odpowiedniego wynagrodzenia. W praktyce wysokość takiego wynagrodzenia zależy od wielu czynników, takich jak m.in. powierzchnia gruntu objęta oddziaływaniem urządzeń, rodzaj gruntu, ograniczenia w możliwości ewentualnej zabudowy działki czy wpływ infrastruktury na wartość nieruchomości.

Problem zasiedzenia służebności

W praktyce dochodzenie roszczeń przez właścicieli nieruchomości przez wiele lat było utrudnione ze względu na instytucję zasiedzenia. Przedsiębiorstwa przesyłowe często podnosiły, że wieloletnie korzystanie z nieruchomości doprowadziło do nabycia przez zasiedzenie służebności odpowiadającej treści służebności przesyłu.

Argumentacja ta opierała się na założeniu, że skoro urządzenia przesyłowe znajdują się na nieruchomości od kilkudziesięciu lat, przedsiębiorstwo nabyło prawo do korzystania z gruntu wskutek upływu czasu. W wielu sprawach sądy przychylały się do takiej interpretacji, co prowadziło do oddalania roszczeń właścicieli nieruchomości.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r.

Istotne znaczenie dla oceny tego rodzaju spraw ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. (sygn. P 10/16). Trybunał Konstytucyjny uznał, że przyjmowane w orzecznictwie rozumienie przepisów, zgodnie z którym możliwe było zasiedzenie służebności odpowiadającej treści służebności przesyłu jeszcze przed wprowadzeniem tej instytucji do Kodeksu cywilnego, jest niezgodne z Konstytucją RP, w szczególności z konstytucyjną ochroną prawa własności.

Służebność przesyłu została wprowadzona do polskiego porządku prawnego dopiero 3 sierpnia 2008 r. W ocenie Trybunału wcześniejsze interpretacje pozwalające na uznanie, że przedsiębiorstwa przesyłowe mogły zasiedzieć tego rodzaju prawo jeszcze przed wprowadzeniem odpowiednich przepisów, prowadziły do nadmiernego ograniczenia praw właścicieli nieruchomości.

Orzeczenie to może mieć istotne znaczenie dla wielu sporów dotyczących infrastruktury przesyłowej. W praktyce oznacza bowiem konieczność ponownej oceny wielu spraw, w których dotychczas przyjmowano, że przedsiębiorstwo przesyłowe nabyło prawo do korzystania z nieruchomości przez zasiedzenie.

Jakie działania mogą zostać podjęte przez właściciela nieruchomości?

W przypadku stwierdzenia, że na nieruchomości znajdują się urządzenia przesyłowe bez odpowiedniej podstawy prawnej, możliwe jest podjęcie kilku działań prawnych. W szczególności można:

  • wystąpić do przedsiębiorstwa przesyłowego z propozycją zawarcia umowy ustanawiającej służebność przesyłu za wynagrodzeniem,
  • dochodzić wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości za okres wsteczny,
  • złożyć do sądu wniosek o ustanowienie służebności przesyłu oraz o zapłatę odpowiedniego wynagrodzenia.

Każda sprawa wymaga jednak indywidualnej analizy, ponieważ istotne znaczenie mają m.in. data budowy infrastruktury, charakter dokumentów związanych z jej posadowieniem, a także wcześniejsze postępowania sądowe dotyczące danej nieruchomości.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Michał Pławucki

Certyfikacja wykonawców zamówień publicznych – jak będzie przebiegać?

Po pozytywnej weryfikacji formalnej wniosek otrzyma dalszy bieg, a podmiot certyfikujący uzgodni z wykonawcą warunki umowy regulującej przeprowadzenie certyfikacji oraz termin przekazania wymaganych dokumentów i dowodów. Umowa powinna określać m.in. zakres certyfikacji, harmonogram przekazywania dokumentów oraz wynagrodzenie podmiotu certyfikującego. W umowie będzie można także przewidzieć obowiązek wpłaty zaliczki.

Właściwą procedurę certyfikacji prowadzić ma powołany przez podmiot certyfikujący zespół oceniający, który musi działać w sposób bezstronny i niezależny od wykonawcy. W toku postępowania zespół przeanalizuje dokumenty i informacje dotyczące wykonawcy oraz zweryfikuje jego sytuację w dostępnych rejestrach publicznych. W szczególności sprawdzane będą:

  • dane w Krajowym Rejestrze Sądowym lub w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej,
  • informacje z Krajowego Rejestru Karnego, a także
  • dane dotyczące ewentualnych zaległości podatkowych lub składkowych w urzędach skarbowych i w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Po zakończeniu procedury podmiot certyfikujący podejmie rozstrzygnięcie o udzieleniu certyfikacji albo o odmowie jej udzielenia. Wykonawca zostanie poinformowany o wyniku postępowania w formie pisemnej lub elektronicznej, a informacja o udzieleniu certyfikatu lub o odmowie jego wydania zostanie zamieszczona w bazie certyfikacji. W przypadku odmowy wykonawcy będzie przysługiwało prawo wniesienia zastrzeżeń, które zostaną rozpatrzone przez odrębny zespół powołany przez podmiot certyfikujący.

Co istotne, uzyskanie certyfikatu nie będzie całkowitym zakończeniem relacji między wykonawcą a podmiotem certyfikującym. Podmiot certyfikujący będzie prowadził stały nadzór nad aktualnością certyfikacji, obejmujący m.in. okresową analizę informacji zawartych w rejestrach publicznych, ocenę informacji przekazywanych przez zamawiających o sposobie realizacji zamówień oraz analizę sygnałów mogących wskazywać na utratę spełniania warunków certyfikacji. Jeżeli w toku nadzoru pojawią się okoliczności mogące wpływać na ważność certyfikacji, możliwe będzie jej zawieszenie, a następnie przeprowadzenie procedury aktualizacji.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Kaja Stelmaszewska

Powództwo o ustąpienie wspólnika ze spółki z o.o. – planowane zmiany w Kodeksie spółek handlowych

Relacje pomiędzy wspólnikami spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie zawsze przebiegają bezkonfliktowo. W praktyce gospodarczej zdarzają się sytuacje, w których jeden ze wspólników pozostaje w spółce mimo głębokiego konfliktu z pozostałymi lub mimo trwałego naruszenia jego interesów. Obowiązujące obecnie przepisy Kodeksu spółek handlowych nie zawsze pozwalają na skuteczne rozwiązanie takiej sytuacji. Z tego powodu w środowisku prawniczym coraz częściej dyskutuje się nad zmianami legislacyjnymi, które mają wprowadzić do polskiego porządku prawnego nową instytucję – powództwo o ustąpienie wspólnika ze spółki z o.o.

Obecnie Kodeks spółek handlowych przewiduje możliwość wyłączenia wspólnika ze spółki na podstawie art. 266 KSH. Postępowanie takie może zostać wszczęte wyłącznie przez pozostałych wspólników reprezentujących określoną większość kapitału zakładowego, jeżeli istnieją ważne przyczyny dotyczące danego wspólnika. Wyłączenie następuje wyłącznie na mocy orzeczenia sądu, a jego konsekwencją jest przejęcie udziałów przez innych wspólników lub osoby trzecie za odpowiednim wynagrodzeniem.

Rozwiązanie to ma jednak istotne ograniczenie – wspólnik, który sam chce opuścić spółkę z powodu konfliktu lub naruszenia jego praw, co do zasady nie ma możliwości samodzielnego wystąpienia z takim żądaniem do sądu. W praktyce może to prowadzić do sytuacji określanej niekiedy jako „uwięzienie wspólnika w spółce”, gdy brak jest porozumienia co do sprzedaży udziałów, a jednocześnie relacje między wspólnikami uniemożliwiają dalszą współpracę.

Proponowana nowelizacja Kodeksu spółek handlowych ma wprowadzić mechanizm umożliwiający rozwiązanie tego problemu. Zgodnie z założeniami projektu wspólnik spółki z o.o. uzyskałby prawo wytoczenia powództwa o ustąpienie ze spółki. Sąd mógłby uwzględnić takie żądanie w sytuacji, gdy występuje ważna przyczyna wynikająca ze stosunków między wspólnikami albo między wspólnikiem a spółką, a jednocześnie dochodzi do rażącego pokrzywdzenia wspólnika.

Istotnym elementem projektowanego rozwiązania jest sposób rozliczenia udziałów ustępującego wspólnika. W przypadku uwzględnienia powództwa sąd miałby określać zasady wykupu udziałów, w tym podmiot zobowiązany do ich nabycia oraz sposób ustalenia wynagrodzenia. Mechanizm ten ma zapewnić równowagę pomiędzy interesami wspólnika opuszczającego spółkę a interesem samej spółki oraz pozostałych wspólników. W praktyce może to przypominać rozwiązania znane z innych systemów prawnych, gdzie funkcjonuje instytucja tzw. „corporate divorce”, pozwalająca na sądowe rozstanie wspólników w sytuacjach trwałego konfliktu.

Wprowadzenie powództwa o ustąpienie wspólnika może istotnie zmienić praktykę funkcjonowania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Z jednej strony instrument ten może stanowić realną ochronę wspólników mniejszościowych, którzy dotychczas mieli ograniczone możliwości wyjścia ze spółki w sytuacji konfliktu. Z drugiej strony nowa regulacja będzie wymagała wyważenia interesów wszystkich uczestników stosunku spółki, tak aby nie prowadziła do nadużyć lub destabilizacji działalności przedsiębiorstw.

Choć prace legislacyjne nad zmianami w Kodeksie spółek handlowych nadal trwają, już dziś można przewidywać, że proponowane rozwiązanie stanie się ważnym narzędziem rozwiązywania sporów korporacyjnych. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność uważnego monitorowania zmian oraz ewentualnego dostosowania postanowień umów spółek i relacji pomiędzy wspólnikami do nowych realiów prawnych.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Julia Rola

Sąd Najwyższy łagodzi formalizm skargi kasacyjnej – ważna uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów z 5 marca 2026 r. (III CZP 29/25) odniósł się do problemu formalnych wymagań skargi kasacyjnej, a w szczególności relacji między zakresem zaskarżenia orzeczenia a treścią wniosku o jego uchylenie lub zmianę. W rozstrzygnięciu przyjęto, że samo niespójne określenie tych elementów nie stanowi podstawy do odrzucenia skargi kasacyjnej. Jednocześnie wskazano, że precyzyjne oznaczenie zakresu wniosku jest konieczne wyłącznie w sytuacji, gdy strona domaga się nie tylko uchylenia orzeczenia, lecz także jego zmiany.

Pytanie prawne przedstawione powiększonemu składowi

Rozstrzygnięcie zapadło na tle wątpliwości zgłoszonych przez trzyosobowy skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Sędziowie zwrócili się do składu siedmiu sędziów z pytaniem, czy skarga kasacyjna powinna zostać odrzucona w sytuacji, gdy wskazany w niej zakres zaskarżenia pozostaje w sprzeczności z zakresem wniosku o uchylenie lub zmianę zaskarżonego rozstrzygnięcia.

Zagadnienie to pojawiło się w sprawie, w której skarżący zakwestionował orzeczenie jedynie w części, lecz we wniosku kasacyjnym domagał się jego uchylenia, nie określając wyraźnie, w jakim zakresie uchylenie miałoby nastąpić.

Wymogi formalne skargi kasacyjnej

Kodeks postępowania cywilnego określa podstawowe elementy konstrukcyjne skargi kasacyjnej. W piśmie tym należy przede wszystkim wskazać zaskarżone orzeczenie wraz z informacją, czy jest ono kwestionowane w całości, czy tylko w określonej części. Konieczne jest również sformułowanie wniosku dotyczącego jego uchylenia albo uchylenia i zmiany, wraz z oznaczeniem zakresu żądanego rozstrzygnięcia.

W praktyce orzeczniczej utrwalił się pogląd, że oba te elementy powinny pozostawać ze sobą w ścisłej relacji. W wielu wcześniejszych orzeczeniach przyjmowano, że brak zgodności między zakresem zaskarżenia a treścią wniosku może prowadzić do odrzucenia skargi kasacyjnej bez wzywania strony do usunięcia braków. Stanowisko to znajdowało także oparcie w części doktryny.

Sąd Najwyższy zwrócił jednak uwagę, że jednolitość tego poglądu może być jedynie pozorna. W przypadkach, w których sąd uznawał, że skarga nie zawiera wskazanego uchybienia, kwestia ta zwykle nie była w ogóle omawiana ani w sentencji, ani w uzasadnieniu rozstrzygnięcia.

Wykładnia treści skargi kasacyjnej

W uchwale podkreślono, że interpretacja treści skargi kasacyjnej powinna uwzględniać jej sens oraz kontekst językowy. Choć pismo to sporządzane jest przez profesjonalnych pełnomocników, co przemawia za jego ścisłą interpretacją, nie można całkowicie wykluczyć możliwości dokonania wykładni jego treści.

Jednocześnie zaznaczono, że wykładnia taka nie powinna prowadzić do naruszenia praw drugiej strony postępowania. Odejście od dosłownego brzmienia pisma jest zatem dopuszczalne jedynie w ograniczonym zakresie.

Jeżeli skarżący nie wskazał wyraźnie, w jakiej części domaga się uchylenia orzeczenia, można przyjąć – zgodnie z regułami języka – że żądanie to odnosi się do całości rozstrzygnięcia, o ile z treści skargi nie wynika coś innego.

Argumenty systemowe i funkcjonalne

W uzasadnieniu uchwały przedstawiono również argumenty przemawiające za rygorystycznym podejściem do wymogów formalnych skargi kasacyjnej. Wskazywano m.in. na wysoki stopień formalizacji tego środka zaskarżenia, obowiązek działania przez profesjonalnego pełnomocnika oraz potrzebę usprawnienia postępowania przed Sądem Najwyższym. Niespójność pomiędzy zakresem zaskarżenia a wnioskiem może bowiem utrudniać ustalenie granic rozpoznania sprawy przez sąd kasacyjny.

Z drugiej strony zwrócono uwagę, że z literalnej treści art. 398⁴ § 1 pkt 1 i 3 k.p.c. nie wynika wprost obowiązek pełnej zgodności pomiędzy tymi elementami. Odczytanie przepisu wyłącznie w sposób językowy prowadziłoby jednak do wniosku, że wymogi konstrukcyjne skargi mają jedynie charakter formalny i mogą zostać spełnione poprzez sformułowanie dowolnego wniosku. Taka interpretacja – zdaniem Sądu Najwyższego – byłaby trudna do zaakceptowania.

Dlatego też przepis ten powinien być interpretowany w sposób uwzględniający funkcję regulacji procesowych, które służą m.in. wyznaczeniu zakresu kontroli kasacyjnej.

Konkluzja uchwały

Sąd Najwyższy uznał ostatecznie, że sama rozbieżność między zakresem zaskarżenia a treścią wniosku nie może stanowić samodzielnej podstawy odrzucenia skargi kasacyjnej. Jednocześnie podkreślono, że określenie zakresu wniosku jest niezbędne w sytuacji, gdy skarżący żąda zarówno uchylenia, jak i zmiany zaskarżonego orzeczenia.

Uchwała ta ma istotne znaczenie praktyczne, ponieważ ogranicza nadmierny formalizm przy ocenie skarg kasacyjnych i wskazuje na potrzebę interpretowania ich treści z uwzględnieniem rzeczywistego sensu żądań strony.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Aleksander Kubacki

Nowe zasady liczenia powierzchni użytkowej i ceny nieruchomości – co zmienia się od 13.02.2026 r.?

Z dniem 13 lutego 2026 r. wchodzi w życie istotna nowelizacja ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (Dz.U. z 2026 r. poz. 27), która wprowadza obowiązek jednolitego liczenia powierzchni użytkowej lokali i domów jednorodzinnych zgodnie z aktualnie obowiązującą Polską Normą oraz wiąże wprost sposób określania ceny nabycia z tą powierzchnią.

Dotychczas prawo wymagało, aby umowy deweloperskie określały „powierzchnię i układ pomieszczeń” oraz wskazywały sposób pomiaru powierzchni, ale brakowało obowiązkowego odniesienia do konkretnej normy technicznej. W praktyce dopuszczano różne sposoby pomiaru – co prowadziło do sytuacji, w których deweloperzy stosowali odrębne wartości „powierzchni rozliczeniowej” czy „powierzchni sprzedażowej”, zamiast obiektywnej powierzchni użytkowej mierzonej zgodnie z normami.

Ustawodawca uznał, że takie podejście nie zapewnia konsumentom odpowiedniej ochrony, bo nawet jeśli informacja o sposobie pomiaru była zawarta w umowie, to i tak obowiązki informacyjne nie gwarantowały jednolitego stosowania norm. W efekcie pojawiały się spory sądowe, a Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdzał praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów, polegające np. na pominięciu w kartach lokali informacji o powierzchni pod ścianami działowymi, która była wliczana do metrażu – mimo że Polskie Normy tego nie przewidują.

Wprowadzone zmiany

Nowo wprowadzony art. 5a ustawy:

  • precyzuje zasadę ustalania ceny lokalu lub domu jednorodzinnego jako iloczyn powierzchni użytkowej i ceny za 1 m² tej powierzchni,
  • wskazuje, że powierzchnia użytkowa musi być ustalona zgodnie z Polską Normą dotyczącą określania i obliczania wskaźników powierzchniowych i kubaturowych w budownictwie,
  • doprecyzowuje, że normę tę stosuje się według stanu obowiązującego w dniu złożenia wniosku o pozwolenie na budowę lub dokonania zgłoszenia budowy danej inwestycji.

W praktyce oznacza to, że nie będą dopuszczalne różne „kategorie” powierzchni stosowane w umowach (np. rozliczeniowa, sprzedażowa) – jedynym punktem odniesienia będzie powierzchnia użytkowa obliczona według normy.

Wpływ Polskiej Normy na powierzchnię

Polskie Normy PN-ISO 9836 określają zasady obliczania wskaźników powierzchni i kubatur, w szczególności:

  • powierzchnia użytkowa obejmuje faktyczną przestrzeń możliwą do wykorzystania, a nie obejmuje powierzchni konstrukcji takich jak trwałe ściany działowe – od dawna jednoznacznie interpretowane w normie, ale nie zawsze stosowane praktycznie przez deweloperów.
  • różne wydania norm PN-ISO 9836 (np. dawniej 1997, 2015-12, a obecnie 2022-07) w zakresie kwalifikacji powierzchni pod ścianami działowymi są merytorycznie zbieżne, a ich zasady techniczne są coraz szerzej uznawane.

Nowelizacja wprowadza obowiązek stosowania normy PN-ISO 9836:2022-07, jako podstawy ustalania powierzchni, co ma przeciwdziałać dotychczasowym praktykom i zapewnić jednolitość obliczeń w całym procesie umownym i porównywalność ofert.

Nowe przepisy odpowiadają na dwa zasadnicze problemy rynkowe:

  1. Brak jednolitych zasad pomiarowych w praktyce – mimo że normy były dostępne i część deweloperów ich używała, stosowanie różnych metod nadal prowadziło do sporów i nieporozumień.
  2. Nadużywanie odrębnych pojęć do liczenia ceny – dotychczas możliwe było obliczanie ceny na podstawie różnych powierzchniowych kategorii, co utrudniało porównanie rzeczywistej ceny za m². Nowe przepisy usuwają tę dowolność, wymagając jednego, obiektywnego kryterium przy wyliczaniu ceny.

Dla nabywców oznacza to przede wszystkim większą pewność, że powierzchnia wskazana w umowie odpowiada rzeczywistej powierzchni użytkowej, obliczonej według jednolitych reguł, a także umożliwia łatwiejsze porównywanie ofert i ocenę relacji ceny do jakości nieruchomości.

Nowelizacja z 13 lutego 2026 r. wnosi przejrzyste i obiektywne zasady liczenia powierzchni użytkowej i ceny nabycia nieruchomości, opierając je na Polskiej Normie dotyczącej wskaźników powierzchniowych i kubaturowych. Dzięki temu rośnie ochrona konsumenta, a rynek deweloperski zyskuje wspólny punkt odniesienia przy prezentowaniu oferty i ustalaniu ceny za metr kwadratowy. Nowe regulacje są uzupełnieniem już częściowo wprowadzonych wcześniej zmian dotyczących transparentności cen i obowiązków informacyjnych deweloperów, takich jak obowiązek prowadzenia własnej strony internetowej z aktualnymi cenami i danymi o ofercie, które weszły w życie wcześniej. Od 11 lipca 2025 r. deweloperzy muszą publikować informacje o cenie za 1 m² powierzchni użytkowej oraz o całkowitej cenie lokalu albo domu wraz z innymi elementami płatnymi oddzielnie, co ma za zadanie zwiększyć przejrzystość oferty jeszcze przed wejściem w życie zmian dotyczących liczenia powierzchni.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Michał Pławucki

Wykazanie umocowania do reprezentacji przed sądem administracyjnym – nowelizacja a praktyka procesowa

W praktyce procesowej istotnym elementem każdej reprezentacji spółki przed sądem administracyjnym jest wykazanie umocowania do działania w imieniu podmiotu. Dotychczas dla podmiotów wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) standardową praktyką było dołączanie do pierwszego pisma procesowego aktualnego odpisu z KRS, potwierdzającego osoby uprawnione do reprezentacji. Brak takiego dokumentu rodził w orzecznictwie konsekwencje formalne, a sądy administracyjne często wzywały do uzupełnienia dokumentów lub odrzucały  skargi z tego powodu.

Pomimo jawności Krajowego Rejestru Sadowego samo podanie numeru KRS uznawane było przez sąd za niewystarczające, można przywołać w tym zakresie stanowisko Naczelnego Sadu Administracyjnego wyrażone w postanowieniu z dnia 10 lipca 2025 r., sygn. akt III FZ 298/25:

W orzecznictwie podkreślano, że sąd jest gospodarzem postępowania i nie jest uprawniony do działania w imieniu stron tego postępowania, a do tego doprowadziłoby nałożenie na niego obowiązku weryfikacji danych osoby działającej za stronę z danymi wynikającymi z odpowiedniego rejestru, nawet tak dostępnego jak KRS.”

Na mocy  ustawy z dnia 12 września 2025 r. o zmianie ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. poz. 1427), zmienił się sposób wykazywania takiego umocowania. Ustawodawca przewidział, że jeżeli sąd może samodzielnie ustalić umocowanie na podstawie rejestru, do którego ma dostęp drogą elektroniczną, to nie ma obowiązku załączania odpisu KRS. W praktyce oznacza to, że wystarczające będzie wskazanie w skardze numeru KRS, co ma uprościć procedurę i ograniczyć formalności.

Co to oznacza dla praktyki?

  • Przedstawiając skargę lub inne pismo procesowe, reprezentant spółki powinien wprost wskazać numer KRS podmiotu.
  • Sąd administracyjny jest zobowiązany do samodzielnej weryfikacji umocowania w rejestrze – bez konieczności przedkładania odpisów.
  • W praktyce nadal ważne jest, by numer KRS był poprawny i aktualny, a informacje w rejestrze odzwierciedlały stan uprawnień osób reprezentujących spółkę.

Choć nowelizacja stanowi ważny krok w kierunku ograniczenia biurokracji i usprawnienia postępowania, należy pamiętać o starannym przygotowaniu pism procesowych i właściwym wskazaniu podstawy umocowania. W przypadkach spornych lub nietypowych statusów reprezentantów, dołączenie dodatkowych dokumentów pozostaje praktyką bezpieczną, a ich brak może być podważany w toku postępowania – szczególnie w razie zmian kadrowych lub wątpliwości co do aktualności wpisu w rejestrze.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Julia Rola

Frankowicze z dodatkowymi argumentami w procesach o zwrot kapitału

Podniesienie przez kredytobiorcę frankowego zarzutu potrącenia w sprawie z powództwa banku o zwrot kapitału nie oznacza automatycznie rezygnacji z zarzutu przedawnienia. Takie stanowisko zajął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku wydanym w czwartek w sprawie C-767/24. Orzeczenie to ma istotne znaczenie dla osób, których umowy kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim zostały uznane za nieważne z powodu niedozwolonych postanowień umownych.

Sprawa trafiła do TSUE na skutek pytania prejudycjalnego skierowanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Sąd krajowy rozpatrywał spór pomiędzy konsumentką a bankiem dotyczący kredytu hipotecznego zawartego w 2006 r., denominowanego w CHF, o równowartości 130 tysięcy złotych. Równolegle toczyły się dwa postępowania: jedno zainicjowane przez kredytobiorczynię o stwierdzenie nieważności umowy z uwagi na klauzule abuzywne, drugie wytoczone przez bank o zwrot wypłaconego kapitału wraz z odsetkami.

Po uznaniu umowy za nieważną strony powinny co do zasady zwrócić sobie wzajemnie spełnione świadczenia, zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego o nieważności czynności prawnej i bezpodstawnym wzbogaceniu. W praktyce oznacza to, że bank może dochodzić zwrotu wypłaconego kapitału, a kredytobiorca – zwrotu rat i innych świadczeń uiszczonych na podstawie nieważnej umowy. Kluczowe znaczenie ma jednak kwestia przedawnienia roszczeń banku.

W omawianej sprawie konsumentka podniosła dwa zarzuty: przedawnienia roszczenia banku oraz potrącenia wzajemnych wierzytelności. Zarzut przedawnienia, jeśli zostałby uwzględniony, mógłby całkowicie zwolnić ją z obowiązku zwrotu kapitału. Z kolei potrącenie prowadziłoby do wzajemnego umorzenia roszczeń do wysokości wierzytelności niższej, co w praktyce oznaczałoby konieczność dopłaty jedynie części kwoty (w tej sprawie około 20 tysięcy złotych).

Dotychczas w orzecznictwie krajowym pojawiało się stanowisko, zgodnie z którym złożenie przez konsumenta oświadczenia o potrąceniu mogło być traktowane jako dorozumiane uznanie roszczenia banku. Innymi słowy, przyjmowano, że skoro kredytobiorca uznaje istnienie roszczenia banku poprzez potrącenie, to nie może jednocześnie twierdzić, że roszczenie to jest przedawnione.

TSUE nie podzielił tej interpretacji. W ocenie Trybunału automatyczne przyjmowanie, że potrącenie oznacza rezygnację z zarzutu przedawnienia, narusza standard ochrony konsumenta wynikający z dyrektywy 93/13/EWG. Sąd krajowy powinien badać, czy konsument działał świadomie i w sposób swobodny, a nie opierać się na domniemaniu zrzeczenia się przysługujących mu praw.

Trybunał podkreślił, że ograniczanie możliwości powoływania się na przedawnienie tylko dlatego, że konsument skorzystał z instytucji potrącenia, może osłabiać skuteczność unijnych regulacji dotyczących nieuczciwych warunków umownych. Taka wykładnia mogłaby zniechęcać konsumentów do dochodzenia swoich roszczeń, a pośrednio sprzyjać przedsiębiorcom, którzy stosowali niedozwolone postanowienia.

W praktyce wyrok oznacza, że kredytobiorcy mogą równolegle podnosić zarzut przedawnienia oraz zarzut potrącenia, bez obawy, że skorzystanie z jednego z tych instrumentów procesowych pozbawi ich możliwości powołania się na drugi. Jeżeli sąd uzna, że roszczenie banku o zwrot kapitału uległo przedawnieniu, konsument nie będzie zobowiązany do jego zapłaty. Potrącenie pozostaje natomiast rozwiązaniem alternatywnym, prowadzącym do rozliczenia stron w zakresie wzajemnych należności.

Orzeczenie TSUE wzmacnia pozycję konsumentów w sporach dotyczących kredytów frankowych i wyznacza kierunek interpretacyjny dla sądów krajowych, kładąc nacisk na realną i efektywną ochronę praw kredytobiorców.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Aleksander Kubacki

Nowelizacja Prawa budowlanego – najważniejsze zmiany

W dniu 7 stycznia 2026 r. weszła w życie zasadnicza część nowelizacji Prawa budowlanego wprowadzonej ustawą z 4 grudnia 2025 r. o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2025 poz. 1847). Modyfikacje przepisów, na które zdecydował się ustawodawca, mają na celu przede wszystkim dalsze uproszczenie procedur inwestycyjno-budowlanych. Nie oznacza to jednak, że nowelizacja nie nakłada na inwestorów nowych obowiązków, na które również warto zwrócić uwagę.

Od 7 stycznia 2026 r. część obiektów, które dotychczas wymagały uzyskania pozwolenia na budowę, może być realizowana na zgłoszenie, pod warunkiem spełnienia określonych parametrów. Mowa m.in. o:

  1. wolno stojących, nie więcej niż dwukondygnacyjnych budynkach użyteczności publicznej o powierzchni użytkowej nie większej niż 200 m2, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane,
  2. wolno stojących przydomowych budowlach ochronnych o powierzchni użytkowej do 35 m2 przeznaczonych do ochrony użytkowników budynku mieszkalnego jednorodzinnego wraz z instalacjami i przyłączami niezbędnymi do ich użytkowania, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane,
  3. wolno stojących kontenerach telekomunikacyjnych o powierzchni zabudowy do 35 m2 wraz z instalacjami i przyłączami elektroenergetycznymi i telekomunikacyjnymi oraz związanymi z nimi sieciami.

Również od 7 stycznia 2026 r. zastosowanie znajdzie nowy, istotny dla inwestorów art. 10b Prawa budowlanego, zgodnie z którym odwołanie od decyzji lub zażalenie na postanowienie wydane na podstawie tej ustawy zawierać powinno: zarzuty odnoszące się do decyzji lub postanowienia, zakres żądania będącego przedmiotem odwołania lub zażalenia oraz dowody uzasadniające to żądanie. Jeśli odwołanie od decyzji lub zażalenie na postanowienie nie będzie spełniać wymogów, o których mowa w zdaniu poprzednim, organ wezwie wnoszącego do uzupełnienia braków w wyznaczonym terminie.

Nowelizacją z 4 grudnia 2025 r. wprowadzono do ustawy Prawo budowlane również liczne definicje, w tym definicje budynku mieszkalnego, budynku mieszkalnego wielorodzinnego, budynku gospodarczego, budynku użyteczności publicznej czy budynku zamieszkania zbiorowego. Zmiany dotyczące definicji wejdą w życie co do zasady z dniem 20 września 2026 roku.

Inne istotne zmiany wprowadzone nowelizacją to m.in.: wydłużenie możliwości prowadzenia dziennika budowy w postaci papierowej do 31 grudnia 2031 roku czy nowy obowiązek złożenia przez inwestora (w przypadku budowy obiektu budowlanego, o którym mowa w art. 93–95 ustawy z dnia 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej) oświadczenia o obowiązku wykonania budowli ochronnej o określonej kategorii odporności i pojemności lub wykonania obiektu budowlanego w sposób umożliwiający zorganizowanie w nim miejsca doraźnego schronienia o określonej pojemności albo o braku takiego obowiązku. Oświadczenie, o którym mowa w zdaniu poprzednim, stanowi aktualnie załącznik do wniosku o pozwolenie na budowę i jest składane pod rygorem odpowiedzialności karnej.

Nowością jest również mechanizm tzw. żółtej kartki w przypadku stwierdzenia, że roboty budowlane są prowadzone w sposób istotnie odbiegający od pozwolenia na budowę czy projektu. Organ nadzoru budowlanego będzie mógł w takiej sytuacji najpierw pouczyć inwestora o konieczności doprowadzenia robót budowlanych do stanu zgodnego z ustaleniami i warunkami określonymi w decyzji o pozwoleniu na budowę, projekcie zagospodarowania działki lub terenu, projekcie architektoniczno-budowlanym lub w przepisach.

Na uwagę zasługują również przepisy przejściowe. Ustawa zmieniająca zakłada, że do zamierzeń, w odniesieniu do których przed wejściem w życie nowelizacji złożono i nie rozpoznano wniosku o pozwolenie na budowę (albo wniosku o wydanie odrębnej decyzji o zatwierdzeniu projektu zagospodarowania działki/terenu oraz projektu architektoniczno-budowlanego) albo dokonano zgłoszenia, wobec którego nie wniesiono sprzeciwu (lub nie upłynął termin na sprzeciw), stosuje się już przepisy Prawa budowlanego w brzmieniu nadanym ustawą nowelizującą.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Kaja Stelmaszewska

Modyfikacja zasad zgłaszania sprzeciwu wobec wykonywania robót budowlanych przez podwykonawców

W dniu 4 grudnia 2025 r. weszła w życie ustawa z 9 października 2025 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny, która istotnie zmodyfikowała zasady zgłaszania przez inwestora sprzeciwu wobec wykonywania robót budowlanych przez podwykonawców. Nowelizacja dotyczy art. 647¹ k.c. i ma istotne znaczenie praktyczne zarówno dla inwestorów, jak i wykonawców oraz podwykonawców.

Celem zmiany przepisów kodeksowych było umożliwienie stronom umowy o roboty budowlane uelastycznienia terminu na złożenie sprzeciwu wobec podwykonawcy, przy jednoczesnym zachowaniu funkcji ochronnej przepisów dotyczących solidarnej odpowiedzialności inwestora. W poprzednio obowiązującym stanie prawnym termin na złożenie przez inwestora sprzeciwu wobec podwykonawcy wynosił 30 dni i miał charakter bezwzględnie obowiązujący, co w wielu przypadkach, w szczególności przy inwestycjach mniejszych rozmiarów, prowadziło do nieuzasadnionego przedłużenia procesu inwestycyjnego oraz nadmiernej niepewności prawnej.

Znowelizowane przepisy przyznają stronom prawo do ustalenia krótszego terminu na złożenie sprzeciwu. Termin ten powinien zostać wyraźnie określony w umowie. Solidarna odpowiedzialność inwestora za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy powstanie w takim przypadku po upływie tego krótszego terminu (liczonego od dnia doręczenia zgłoszenia inwestorowi).

Jednocześnie, należy pamiętać o tym, że termin na złożenie sprzeciwu ustalony przez strony nie może być dłuższy niż 30 dni. Strony umowy o roboty budowlane nie mają także możliwości całkowitego wyłączenia prawa do złożenia sprzeciwu.

Zgodnie z aktualnym stanem prawnym:

  • Inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą (generalnym wykonawcą) za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę lub podwykonawcę przed przystąpieniem do wykonywania tych robót, chyba że inwestor złożył podwykonawcy i wykonawcy sprzeciw wobec wykonywania tych robót przez podwykonawcę.
  • Sprzeciw składa się w ciągu trzydziestu dni od dnia doręczenia inwestorowi zgłoszenia. W umowie inwestor i wykonawca (generalny wykonawca) mogą zastrzec krótszy termin na złożenie sprzeciwu.
  • Określony w umowie wykonawcy z podwykonawcą lub umowach z dalszym podwykonawcą termin na złożenie sprzeciwu nie może być krótszy od terminu określonego w umowie zawartej między inwestorem a wykonawcą (generalnym wykonawcą).

Na uwagę zasługują również regulacje przejściowe. Ustawodawca zdecydował, że nowe przepisy stosuje się także do umów zawartych przed wejściem w życie ustawy.

Przypomnieć należy również, że zgłoszenie do inwestora, o którym mowa w art.  6471 §  1 k.c. nie jest wymagane, jeżeli inwestor i wykonawca określili w umowie, zawartej w formie pisemnej pod rygorem nieważności, szczegółowy przedmiot robót budowlanych wykonywanych przez oznaczonego podwykonawcę.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Kaja Stelmaszewska

Zawieszenie biegu przedawnienia na podstawie art. 121 § 5 i 6 k.c. a ustalenie momentu upływu terminu przedawnienia

Nowelizacja Kodeksu cywilnego, która weszła w życie 30 czerwca 2022 r., w istotny sposób zmieniła regulację dotyczącą zawieszenia biegu przedawnienia. Ustawodawca rozszerzył art. 121 k.c. o § 5 i 6, wprowadzając nowe, wcześniej nieznane przesłanki nierozpoczęcia lub zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Zmiana ta ma doniosłe znaczenie praktyczne, gdyż wpływa bezpośrednio na sposób ustalania chwili, w której dochodzi do przedawnienia roszczenia, a także na funkcjonowanie instytucji przedawnienia jako mechanizmu stabilizującego obrót prawny.

Nowe podstawy zawieszenia biegu przedawnienia

Zgodnie z art. 121 § 5 k.c. bieg przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu w odniesieniu do roszczeń objętych mediacją – przez czas jej trwania. Natomiast art. 121 § 6 k.c. przewiduje analogiczny skutek w przypadku roszczeń objętych wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej, przez czas trwania postępowania pojednawczego. Wprowadzenie tych regulacji oznacza, że samo podjęcie określonych czynności procesowych lub quasi-procesowych skutkuje wstrzymaniem biegu terminu przedawnienia.

Nowe przesłanki różnią się zasadniczo od dotychczasowych przypadków zawieszenia biegu przedawnienia. Ich wystąpienie nie jest uzależnione ani od szczególnych relacji osobistych między stronami, ani od nadzwyczajnych zdarzeń niezależnych od woli uczestników stosunku prawnego. Przeciwnie, zawieszenie biegu przedawnienia na podstawie art. 121 § 5 i 6 k.c. zależy w przeważającej mierze od decyzji wierzyciela i odnosi się do konkretnego roszczenia.

Charakter zawieszenia i wznowienia biegu przedawnienia

Zawieszenie biegu przedawnienia polega na czasowym wstrzymaniu jego biegu. Okres, w którym występuje przyczyna zawieszenia, nie jest uwzględniany przy obliczaniu długości terminu przedawnienia. Po ustaniu przyczyny zawieszenia bieg przedawnienia ulega wznowieniu i jest kontynuowany od momentu, w którym został wstrzymany. Nie dochodzi zatem do rozpoczęcia biegu terminu na nowo, lecz do jego dalszego biegu z uwzględnieniem okresu, który upłynął przed zawieszeniem.

W praktyce oznacza to konieczność każdorazowego ustalania, jaką część terminu przedawnienia „skonsumowano” przed zawieszeniem oraz kiedy dokładnie nastąpiło wznowienie biegu. Szczególne znaczenie ma dzień zakończenia mediacji lub postępowania pojednawczego, ponieważ od dnia następnego termin przedawnienia zaczyna ponownie biec.

Zawieszenie biegu a moment upływu terminu przedawnienia

Największe trudności interpretacyjne pojawiają się w sytuacjach, gdy zawieszenie biegu przedawnienia następuje pod koniec roku kalendarzowego, a jego wznowienie ma miejsce już w kolejnym roku. Nowelizacja z 2022 r. nie wprowadziła bowiem żadnych przepisów szczególnych regulujących sposób ustalania chwili przedawnienia w takich przypadkach.

W konsekwencji zawieszenie biegu przedawnienia na podstawie art. 121 § 5 lub 6 k.c. może prowadzić do znacznego przesunięcia w czasie momentu upływu terminu przedawnienia, w przypadkach, gdy termin przedawnienia wynosi minimum 2 lata. Nawet krótkotrwała mediacja lub postępowanie pojednawcze, zakończone w kolejnym roku kalendarzowym, może skutkować odsunięciem przedawnienia do końca tego roku. Powoduje to zerwanie proporcjonalności pomiędzy czasem trwania zawieszenia a faktycznym wydłużeniem okresu dochodzenia roszczenia.

Jeżeli termin przedawnienia jest krótszy niż 2 lata, po wznowieniu biegu przedawnienia do upływu terminu pozostaje tyle dni, ile pozostawało przed mediacją czy złożeniem wniosku o zawezwanie do próby ugodowej.

Konsekwencje praktyczne nowelizacji z 2022 r.

Rozszerzenie katalogu przesłanek zawieszenia biegu przedawnienia doprowadziło do umniejszenia pozycji wierzyciela. Złożenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej lub wszczęcie mediacji było prostym i stosunkowo tanim środkiem pozwalającym na przerwanie biegu przedawnienia. Aktualnie dochodzi jedynie do jego zawieszenia.

Taki stan rzeczy prowadzi do osłabienia podstawowej funkcji przedawnienia, jaką jest zapewnienie pewności i stabilności stosunków prawnych. Dłużnik może przez długi czas pozostawać w stanie niepewności co do ostatecznego wygaśnięcia możliwości dochodzenia wobec niego roszczeń, a moment przedawnienia może stać się trudny do przewidzenia.

Podsumowanie

Nowelizacja art. 121 k.c. z 2022 r., poprzez dodanie § 5 i 6, zasadniczo zmieniła praktyczne znaczenie instytucji zawieszenia biegu przedawnienia. Wprowadzone rozwiązania, choć miały na celu promowanie polubownych metod rozwiązywania sporów, w istocie doprowadziły do znacznego uszczuplenia możliwości dochodzenia roszczeń przez wierzyciela oraz wprowadziły pole do powstawania niepewności co do ustalenia daty upływu terminu przedawnienia.

Autor Aleksander Kubacki

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl