Odszkodowanie za słupy energetyczne na działce – kiedy właściciel nieruchomości może dochodzić wynagrodzenia?

Na wielu nieruchomościach w Polsce znajdują się słupy energetyczne, linie wysokiego napięcia lub inne elementy infrastruktury przesyłowej. W wielu przypadkach urządzenia te zostały posadowione kilkadziesiąt lat temu – często bez zawarcia umowy z właścicielem gruntu oraz bez wypłaty jakiegokolwiek wynagrodzenia. Właściciele nieruchomości coraz częściej zastanawiają się więc, czy w takiej sytuacji możliwe jest dochodzenie odszkodowania lub wynagrodzenia za korzystanie z ich działki.

Znaczenie dla oceny tego rodzaju spraw mają zarówno przepisy Kodeksu cywilnego, jak i rozbudowane na tym gruncie orzecznictwo sądów. W ostatnim czasie szczególną uwagę zwraca wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. (sygn. P 10/16), który może mieć istotny wpływ na sytuację właścicieli nieruchomości obciążonych infrastrukturą przesyłową.

Znaczna część infrastruktury przesyłowej powstała w okresie, gdy regulacje prawne dotyczące korzystania z cudzych nieruchomości przez przedsiębiorstwa przesyłowe były nieprecyzyjne. W szczególności dotyczy to inwestycji realizowanych w okresie PRL oraz w pierwszych latach transformacji ustrojowej.

W wielu przypadkach urządzenia energetyczne lokalizowano na gruntach prywatnych bez zawierania formalnych umów z właścicielami nieruchomości. Często brak było także decyzji administracyjnych w sposób jednoznaczny regulujących sposób korzystania z nieruchomości. W konsekwencji przez wiele lat przedsiębiorstwa przesyłowe faktycznie korzystały z cudzych gruntów bez wyraźnej podstawy prawnej.

Obecnie podstawową instytucją służącą uregulowaniu takich sytuacji jest służebność przesyłu, wprowadzona do Kodeksu cywilnego w 2008 r. Instytucja ta pozwala przedsiębiorstwu przesyłowemu korzystać z nieruchomości w określonym zakresie – np. utrzymywać słupy energetyczne, prowadzić linie energetyczne czy uzyskiwać dostęp do urządzeń w celu ich konserwacji lub naprawy. Co do zasady ustanowienie służebności przesyłu powinno nastąpić za odpowiednim wynagrodzeniem na rzecz właściciela nieruchomości. Wynagrodzenie to może mieć charakter jednorazowy, lub być też wypłacane okresowo.

Czy możliwe jest dochodzenie roszczeń za słupy energetyczne?

W wielu sytuacjach właściciel nieruchomości może dochodzić roszczeń związanych z posadowieniem infrastruktury przesyłowej na swojej działce. W szczególności możliwe jest dochodzenie:

  • wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości,
  • ustanowienia służebności przesyłu za wynagrodzeniem,
  • odszkodowania związanego z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w niektórych przypadkach również rekompensaty za obniżenie wartości nieruchomości.

Jeżeli przedsiębiorstwo przesyłowe nie jest zainteresowane dobrowolnym uregulowaniem stanu prawnego, właściciel nieruchomości może wystąpić do sądu z wnioskiem o ustanowienie służebności przesyłu oraz o zapłatę odpowiedniego wynagrodzenia. W praktyce wysokość takiego wynagrodzenia zależy od wielu czynników, takich jak m.in. powierzchnia gruntu objęta oddziaływaniem urządzeń, rodzaj gruntu, ograniczenia w możliwości ewentualnej zabudowy działki czy wpływ infrastruktury na wartość nieruchomości.

Problem zasiedzenia służebności

W praktyce dochodzenie roszczeń przez właścicieli nieruchomości przez wiele lat było utrudnione ze względu na instytucję zasiedzenia. Przedsiębiorstwa przesyłowe często podnosiły, że wieloletnie korzystanie z nieruchomości doprowadziło do nabycia przez zasiedzenie służebności odpowiadającej treści służebności przesyłu.

Argumentacja ta opierała się na założeniu, że skoro urządzenia przesyłowe znajdują się na nieruchomości od kilkudziesięciu lat, przedsiębiorstwo nabyło prawo do korzystania z gruntu wskutek upływu czasu. W wielu sprawach sądy przychylały się do takiej interpretacji, co prowadziło do oddalania roszczeń właścicieli nieruchomości.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r.

Istotne znaczenie dla oceny tego rodzaju spraw ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. (sygn. P 10/16). Trybunał Konstytucyjny uznał, że przyjmowane w orzecznictwie rozumienie przepisów, zgodnie z którym możliwe było zasiedzenie służebności odpowiadającej treści służebności przesyłu jeszcze przed wprowadzeniem tej instytucji do Kodeksu cywilnego, jest niezgodne z Konstytucją RP, w szczególności z konstytucyjną ochroną prawa własności.

Służebność przesyłu została wprowadzona do polskiego porządku prawnego dopiero 3 sierpnia 2008 r. W ocenie Trybunału wcześniejsze interpretacje pozwalające na uznanie, że przedsiębiorstwa przesyłowe mogły zasiedzieć tego rodzaju prawo jeszcze przed wprowadzeniem odpowiednich przepisów, prowadziły do nadmiernego ograniczenia praw właścicieli nieruchomości.

Orzeczenie to może mieć istotne znaczenie dla wielu sporów dotyczących infrastruktury przesyłowej. W praktyce oznacza bowiem konieczność ponownej oceny wielu spraw, w których dotychczas przyjmowano, że przedsiębiorstwo przesyłowe nabyło prawo do korzystania z nieruchomości przez zasiedzenie.

Jakie działania mogą zostać podjęte przez właściciela nieruchomości?

W przypadku stwierdzenia, że na nieruchomości znajdują się urządzenia przesyłowe bez odpowiedniej podstawy prawnej, możliwe jest podjęcie kilku działań prawnych. W szczególności można:

  • wystąpić do przedsiębiorstwa przesyłowego z propozycją zawarcia umowy ustanawiającej służebność przesyłu za wynagrodzeniem,
  • dochodzić wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości za okres wsteczny,
  • złożyć do sądu wniosek o ustanowienie służebności przesyłu oraz o zapłatę odpowiedniego wynagrodzenia.

Każda sprawa wymaga jednak indywidualnej analizy, ponieważ istotne znaczenie mają m.in. data budowy infrastruktury, charakter dokumentów związanych z jej posadowieniem, a także wcześniejsze postępowania sądowe dotyczące danej nieruchomości.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Michał Pławucki

Certyfikacja wykonawców zamówień publicznych – jak będzie przebiegać?

Po pozytywnej weryfikacji formalnej wniosek otrzyma dalszy bieg, a podmiot certyfikujący uzgodni z wykonawcą warunki umowy regulującej przeprowadzenie certyfikacji oraz termin przekazania wymaganych dokumentów i dowodów. Umowa powinna określać m.in. zakres certyfikacji, harmonogram przekazywania dokumentów oraz wynagrodzenie podmiotu certyfikującego. W umowie będzie można także przewidzieć obowiązek wpłaty zaliczki.

Właściwą procedurę certyfikacji prowadzić ma powołany przez podmiot certyfikujący zespół oceniający, który musi działać w sposób bezstronny i niezależny od wykonawcy. W toku postępowania zespół przeanalizuje dokumenty i informacje dotyczące wykonawcy oraz zweryfikuje jego sytuację w dostępnych rejestrach publicznych. W szczególności sprawdzane będą:

  • dane w Krajowym Rejestrze Sądowym lub w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej,
  • informacje z Krajowego Rejestru Karnego, a także
  • dane dotyczące ewentualnych zaległości podatkowych lub składkowych w urzędach skarbowych i w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Po zakończeniu procedury podmiot certyfikujący podejmie rozstrzygnięcie o udzieleniu certyfikacji albo o odmowie jej udzielenia. Wykonawca zostanie poinformowany o wyniku postępowania w formie pisemnej lub elektronicznej, a informacja o udzieleniu certyfikatu lub o odmowie jego wydania zostanie zamieszczona w bazie certyfikacji. W przypadku odmowy wykonawcy będzie przysługiwało prawo wniesienia zastrzeżeń, które zostaną rozpatrzone przez odrębny zespół powołany przez podmiot certyfikujący.

Co istotne, uzyskanie certyfikatu nie będzie całkowitym zakończeniem relacji między wykonawcą a podmiotem certyfikującym. Podmiot certyfikujący będzie prowadził stały nadzór nad aktualnością certyfikacji, obejmujący m.in. okresową analizę informacji zawartych w rejestrach publicznych, ocenę informacji przekazywanych przez zamawiających o sposobie realizacji zamówień oraz analizę sygnałów mogących wskazywać na utratę spełniania warunków certyfikacji. Jeżeli w toku nadzoru pojawią się okoliczności mogące wpływać na ważność certyfikacji, możliwe będzie jej zawieszenie, a następnie przeprowadzenie procedury aktualizacji.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl.

Autor: Kaja Stelmaszewska

Powództwo o ustąpienie wspólnika ze spółki z o.o. – planowane zmiany w Kodeksie spółek handlowych

Relacje pomiędzy wspólnikami spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie zawsze przebiegają bezkonfliktowo. W praktyce gospodarczej zdarzają się sytuacje, w których jeden ze wspólników pozostaje w spółce mimo głębokiego konfliktu z pozostałymi lub mimo trwałego naruszenia jego interesów. Obowiązujące obecnie przepisy Kodeksu spółek handlowych nie zawsze pozwalają na skuteczne rozwiązanie takiej sytuacji. Z tego powodu w środowisku prawniczym coraz częściej dyskutuje się nad zmianami legislacyjnymi, które mają wprowadzić do polskiego porządku prawnego nową instytucję – powództwo o ustąpienie wspólnika ze spółki z o.o.

Obecnie Kodeks spółek handlowych przewiduje możliwość wyłączenia wspólnika ze spółki na podstawie art. 266 KSH. Postępowanie takie może zostać wszczęte wyłącznie przez pozostałych wspólników reprezentujących określoną większość kapitału zakładowego, jeżeli istnieją ważne przyczyny dotyczące danego wspólnika. Wyłączenie następuje wyłącznie na mocy orzeczenia sądu, a jego konsekwencją jest przejęcie udziałów przez innych wspólników lub osoby trzecie za odpowiednim wynagrodzeniem.

Rozwiązanie to ma jednak istotne ograniczenie – wspólnik, który sam chce opuścić spółkę z powodu konfliktu lub naruszenia jego praw, co do zasady nie ma możliwości samodzielnego wystąpienia z takim żądaniem do sądu. W praktyce może to prowadzić do sytuacji określanej niekiedy jako „uwięzienie wspólnika w spółce”, gdy brak jest porozumienia co do sprzedaży udziałów, a jednocześnie relacje między wspólnikami uniemożliwiają dalszą współpracę.

Proponowana nowelizacja Kodeksu spółek handlowych ma wprowadzić mechanizm umożliwiający rozwiązanie tego problemu. Zgodnie z założeniami projektu wspólnik spółki z o.o. uzyskałby prawo wytoczenia powództwa o ustąpienie ze spółki. Sąd mógłby uwzględnić takie żądanie w sytuacji, gdy występuje ważna przyczyna wynikająca ze stosunków między wspólnikami albo między wspólnikiem a spółką, a jednocześnie dochodzi do rażącego pokrzywdzenia wspólnika.

Istotnym elementem projektowanego rozwiązania jest sposób rozliczenia udziałów ustępującego wspólnika. W przypadku uwzględnienia powództwa sąd miałby określać zasady wykupu udziałów, w tym podmiot zobowiązany do ich nabycia oraz sposób ustalenia wynagrodzenia. Mechanizm ten ma zapewnić równowagę pomiędzy interesami wspólnika opuszczającego spółkę a interesem samej spółki oraz pozostałych wspólników. W praktyce może to przypominać rozwiązania znane z innych systemów prawnych, gdzie funkcjonuje instytucja tzw. „corporate divorce”, pozwalająca na sądowe rozstanie wspólników w sytuacjach trwałego konfliktu.

Wprowadzenie powództwa o ustąpienie wspólnika może istotnie zmienić praktykę funkcjonowania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Z jednej strony instrument ten może stanowić realną ochronę wspólników mniejszościowych, którzy dotychczas mieli ograniczone możliwości wyjścia ze spółki w sytuacji konfliktu. Z drugiej strony nowa regulacja będzie wymagała wyważenia interesów wszystkich uczestników stosunku spółki, tak aby nie prowadziła do nadużyć lub destabilizacji działalności przedsiębiorstw.

Choć prace legislacyjne nad zmianami w Kodeksie spółek handlowych nadal trwają, już dziś można przewidywać, że proponowane rozwiązanie stanie się ważnym narzędziem rozwiązywania sporów korporacyjnych. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność uważnego monitorowania zmian oraz ewentualnego dostosowania postanowień umów spółek i relacji pomiędzy wspólnikami do nowych realiów prawnych.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Julia Rola

Sąd Najwyższy łagodzi formalizm skargi kasacyjnej – ważna uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów z 5 marca 2026 r. (III CZP 29/25) odniósł się do problemu formalnych wymagań skargi kasacyjnej, a w szczególności relacji między zakresem zaskarżenia orzeczenia a treścią wniosku o jego uchylenie lub zmianę. W rozstrzygnięciu przyjęto, że samo niespójne określenie tych elementów nie stanowi podstawy do odrzucenia skargi kasacyjnej. Jednocześnie wskazano, że precyzyjne oznaczenie zakresu wniosku jest konieczne wyłącznie w sytuacji, gdy strona domaga się nie tylko uchylenia orzeczenia, lecz także jego zmiany.

Pytanie prawne przedstawione powiększonemu składowi

Rozstrzygnięcie zapadło na tle wątpliwości zgłoszonych przez trzyosobowy skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Sędziowie zwrócili się do składu siedmiu sędziów z pytaniem, czy skarga kasacyjna powinna zostać odrzucona w sytuacji, gdy wskazany w niej zakres zaskarżenia pozostaje w sprzeczności z zakresem wniosku o uchylenie lub zmianę zaskarżonego rozstrzygnięcia.

Zagadnienie to pojawiło się w sprawie, w której skarżący zakwestionował orzeczenie jedynie w części, lecz we wniosku kasacyjnym domagał się jego uchylenia, nie określając wyraźnie, w jakim zakresie uchylenie miałoby nastąpić.

Wymogi formalne skargi kasacyjnej

Kodeks postępowania cywilnego określa podstawowe elementy konstrukcyjne skargi kasacyjnej. W piśmie tym należy przede wszystkim wskazać zaskarżone orzeczenie wraz z informacją, czy jest ono kwestionowane w całości, czy tylko w określonej części. Konieczne jest również sformułowanie wniosku dotyczącego jego uchylenia albo uchylenia i zmiany, wraz z oznaczeniem zakresu żądanego rozstrzygnięcia.

W praktyce orzeczniczej utrwalił się pogląd, że oba te elementy powinny pozostawać ze sobą w ścisłej relacji. W wielu wcześniejszych orzeczeniach przyjmowano, że brak zgodności między zakresem zaskarżenia a treścią wniosku może prowadzić do odrzucenia skargi kasacyjnej bez wzywania strony do usunięcia braków. Stanowisko to znajdowało także oparcie w części doktryny.

Sąd Najwyższy zwrócił jednak uwagę, że jednolitość tego poglądu może być jedynie pozorna. W przypadkach, w których sąd uznawał, że skarga nie zawiera wskazanego uchybienia, kwestia ta zwykle nie była w ogóle omawiana ani w sentencji, ani w uzasadnieniu rozstrzygnięcia.

Wykładnia treści skargi kasacyjnej

W uchwale podkreślono, że interpretacja treści skargi kasacyjnej powinna uwzględniać jej sens oraz kontekst językowy. Choć pismo to sporządzane jest przez profesjonalnych pełnomocników, co przemawia za jego ścisłą interpretacją, nie można całkowicie wykluczyć możliwości dokonania wykładni jego treści.

Jednocześnie zaznaczono, że wykładnia taka nie powinna prowadzić do naruszenia praw drugiej strony postępowania. Odejście od dosłownego brzmienia pisma jest zatem dopuszczalne jedynie w ograniczonym zakresie.

Jeżeli skarżący nie wskazał wyraźnie, w jakiej części domaga się uchylenia orzeczenia, można przyjąć – zgodnie z regułami języka – że żądanie to odnosi się do całości rozstrzygnięcia, o ile z treści skargi nie wynika coś innego.

Argumenty systemowe i funkcjonalne

W uzasadnieniu uchwały przedstawiono również argumenty przemawiające za rygorystycznym podejściem do wymogów formalnych skargi kasacyjnej. Wskazywano m.in. na wysoki stopień formalizacji tego środka zaskarżenia, obowiązek działania przez profesjonalnego pełnomocnika oraz potrzebę usprawnienia postępowania przed Sądem Najwyższym. Niespójność pomiędzy zakresem zaskarżenia a wnioskiem może bowiem utrudniać ustalenie granic rozpoznania sprawy przez sąd kasacyjny.

Z drugiej strony zwrócono uwagę, że z literalnej treści art. 398⁴ § 1 pkt 1 i 3 k.p.c. nie wynika wprost obowiązek pełnej zgodności pomiędzy tymi elementami. Odczytanie przepisu wyłącznie w sposób językowy prowadziłoby jednak do wniosku, że wymogi konstrukcyjne skargi mają jedynie charakter formalny i mogą zostać spełnione poprzez sformułowanie dowolnego wniosku. Taka interpretacja – zdaniem Sądu Najwyższego – byłaby trudna do zaakceptowania.

Dlatego też przepis ten powinien być interpretowany w sposób uwzględniający funkcję regulacji procesowych, które służą m.in. wyznaczeniu zakresu kontroli kasacyjnej.

Konkluzja uchwały

Sąd Najwyższy uznał ostatecznie, że sama rozbieżność między zakresem zaskarżenia a treścią wniosku nie może stanowić samodzielnej podstawy odrzucenia skargi kasacyjnej. Jednocześnie podkreślono, że określenie zakresu wniosku jest niezbędne w sytuacji, gdy skarżący żąda zarówno uchylenia, jak i zmiany zaskarżonego orzeczenia.

Uchwała ta ma istotne znaczenie praktyczne, ponieważ ogranicza nadmierny formalizm przy ocenie skarg kasacyjnych i wskazuje na potrzebę interpretowania ich treści z uwzględnieniem rzeczywistego sensu żądań strony.

W przypadku zainteresowania tematem przedstawionym w artykule, prosimy o kontakt na: kancelaria@cddlegal.pl

Autor: Aleksander Kubacki